– Śmieszy mnie, że spotkania Janusza Palikota z Aleksandrem Kwaśniewskim są ogłaszane, jakby to były spotkania prezydenta z premierem, albo spotkania dwóch prezydentów. Współczuję Kwaśniewskiemu, że jest na to skazany – mówił w „Polityce przy kawie” w TVP 1 Leszek Miller, szef SLD.
– Prezydent Kwaśniewski ma wielki autorytet, jest uznanym politykiem, tylko że nie jest przewodniczącym żadnej partii politycznej. Zjawiska zachodzące w Polsce może inaczej oceniać – mówił w „Polityce przy kawie” były premier.
– Ja jestem szefem partii politycznej i interesuje mnie to, by partia podczas kolejnych wyborów uzyskała jak najlepszy wynik – dodał szef SLD pytany o plany zjednoczenia lewicy.
– Ruch Palikota to niewątpliwie ruch antyklerykałów, ale czy to jest lewica? Palikot w Parlamencie Europejskim prowadzi rozmowy zarówno z frakcją liberalną, socjalistyczną i z partią zielonych. My nie mamy takich problemów. Niech najpierw Rucha Palikota się określi, czym chce być i czym jest – radził sejmowym kolegom Leszek Miller.
Do zapowiedzi Ruchu Palikota, który ogłosił, że 1 maja, w dniu organizowanego „kongresu zjednoczeniowego” lewicy do Polski przyjedzie Martin Schultz, przewodniczący PE, Miller odniósł się następująco: „gdyby przyjechał Martin Schultz byłoby dobrze, ale on już zapowiedział, że jako niemiecki socjaldemokrata będzie uczestniczył w niemieckich obchodach 1 maja”
Zresztą sam Leszek Miller nie potwierdził swojego udziału w pierwszomajowych uroczystościach z udziałem Ruchu Palikota.
– Umówiłem się z Januszem Palikotem, że do 15 lutego podejmiemy ostateczną decyzję. Zawsze 1 maja byliśmy tam, gdzie byli związkowcy, gdzie było OPZZ, a z tego co wiem związków nie będzie wtedy w Sali Kongresowej. Poza tym to nie będzie żaden kongres zjednoczeniowy, a manifestacja pierwszomajowa. Nie jesteśmy lewicą, która swoją historię liczy od wczoraj – wyjaśniał na antenie TVP1 były premier.