Rząd jest gotowy do podniesienia podatku VAT o 1 punkt procentowy, by uniknąć zadłużenia państwa. – Szukamy takiego rozwiązania finansowego, by nie podrożała żywność – powiedział premier Donald Tusk po zakończeniu posiedzenia dotyczącego Wieloletniego Planu Finansowego. Ostateczna decyzja ma zapaść na wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów.
Według premiera proponowane podniesienie VAT zwiększy dochody państwa o 5 – 5,5 mld zł. Tusk podkreślił, że dochody muszą być większe, bo rząd nie chce rezygnować z kluczowych dla Polski planów społecznych i rozwojowych. Zaznaczył, że „większość tych propozycji jest dla obu partii (PO i PSL) do przyjęcia”. Szef rządu dodał, że daje to „prawie pewność”, że wariant ten uzyska większość w parlamencie. Zaznaczył, że podwyższenie VAT musi brać pod uwagę ochronę najuboższych i rząd będzie szukał sposobu na to, by żywność nie podrożała. Podtrzymał zapowiedzi dotyczące podwyżek płac dla nauczycieli.
Obecny na konferencji wicepremier Waldemar Pawlak podkreślił, że rząd uzgodnił rozsądny kompromis. –
Nie zgodziliśmy się na warianty kontrowersyjne, bo były na przykład propozycje zrównania stawek VAT. To w oczywisty sposób prowadziłoby do tego, że na artykuły żywnościowe podwyżka podatków byłaby o 15 proc. – powiedział wicepremier.
–
W tym kontekście ważne jest, by przyjmować realne rozwiązania, które mogą być wdrożone, będą pozwalały rozwijać, modernizować kraj. Dlatego tak ważne jest odłożenie pomysłów dotyczących podatków dochodowych, czy podatku korporacyjnego – Pawlak.
I zaznaczył, że należy nie tylko mówić o konkretnych projektach prywatyzacyjnych, ale o zwiększeniu przychodów z prywatyzacji. –
Mamy wspólne uzgodnienie dotyczące większego nacisku na prywatyzację ziemi państwowej, tak aby doprowadzić do trwałego jej zagospodarowania – wyjaśnił.
Wcześniej nie sięgaliśmy do kieszeni Polaków
Premier Donald Tusk powiedział, że w 2010 roku do budżetu wpłynęło mniej o ok. 42 mld zł z tytułu obniżenia podatku PIT do 32 i 18 proc. Proponowane podniesienie VAT zwiększy dochody zaledwie o 5 – 5,5 mld zł. Dodał, że pozostała luka jest od dwóch lat uzupełniana inaczej niż przez „daniny dla ludzi” - przez maksymalne ograniczenie wydatków. Premier zapowiedział szukanie „systemowych oszczędności” i działania deregulacyjne.
Przypomniał, że półtora roku temu z powodu kryzysu rząd przeprowadził cięcia wydatków o blisko 20 mld zł, „nie sięgając do kieszeni Polaków”. –
Podjęliśmy wówczas wspólnie bardzo odważną decyzję o podtrzymaniu tego przegłosowanego obniżenia podatków, mimo że mieliśmy świadomość, iż będzie to oznaczało bardzo realny ubytek dochodów państwa – powiedział Tusk.
Spotkanie na szczycie – „jesteśmy gotowi na wszystkie pytania”
Premier zapowiedział, że chce spotkać się z liderami wszystkich klubów parlamentarnych w sprawie Wieloletniego Planu Finansów Państwa. Dodał, że o zorganizowanie tego spotkania zwrócił się do marszałka Sejmu.
Jak mówił, w spotkaniu mają również uczestniczyć wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak oraz minister finansów Jacek Rostowski. –
Jesteśmy gotowi odpowiedzieć na każde pytanie. Mamy bardzo silną argumentację, bo przygotowaliśmy plan, który - poprzez swoją powściągliwość i umiarkowanie - jest - naszym zdaniem - planem bezalternatywnym – zaznaczył szef rządu. Premier wyjaśnił, że plan jest bezalternatywny, jeśli chodzi o ewentualną korektę dochodów w dół. –
Przychodzimy bardzo uczciwie i otwarcie z propozycją do parlamentu, mówiąc to jest plan minimum. Nie możemy w tym planie zmienić żadnej liczby w dół, bo nie możemy pozwolić na ryzyko zbliżania się do progu ostrożnościowego 55 proc. – podkreślił.
Zapowiedział, że „każdą informację na temat stanu finansów publicznych chętnie wygłosi przed dowolnym gremium w parlamencie”. –
Myślę, że dobrym początkiem będzie spotkanie marszałka Sejmu z szefami klubów – dodał.
–
Decyzje w sprawie poparcia proponowanych zmian podatkowych będziemy podejmować po rozmowach z rządem – podkreśla szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. –
Oczekuję, że usiądziemy ze swoimi ekspertami, PO usiądzie ze swoimi i zobaczymy co z tego wynika. Zadamy pytania. Jeśli rząd odpowie logicznie, to poprzemy zmiany. Jeżeli nie – będziemy rząd dusili – mówi Żelichowski.
Nie ma naszej zgody
Stanisław Wziątek z SLD przestrzega, że za podwyżkę VAT-u zapłacą przede wszystkim najbiedniejsi Polacy.
Według rzecznika klubu PiS Mariusza Błaszczaka Polacy nie znają prawdziwej sytuacji finansów publicznych, a rząd wysyła różne, często sprzeczne sygnały w tej sprawie.
– Czy to oznacza, że premier Tusk chce łatać dziurę budżetową, sięgając do kieszeni Polaków i to tych niezbyt dobrze sytuowanych? Na podniesienie podatków nie ma naszej zgody – deklaruje polityk PiS.–
Premier nie pokazał konkretnych wyliczeń, jak podwyższenie o jeden procent VAT-u przełoży się na funkcjonowanie każdej polskiej rodziny – mówi Beata Szydło, wiceprezes PiS.