Platforma po paromiesięcznej zadyszce w lutym odzyskała nieco formę i zyskała po kilka punktów proc. w sondażach. Badania przeprowadzono po tym, jak Tusk zdecydował, że nie będzie kandydował na prezydenta – zauważa „Gazeta Wyborcza”.
Wyniki poszczególnych badań nieco się od siebie różnią, ale wszystkie świadczą o jednym – poparcie dla PO rośnie. I tak, w badaniu dla PBS DGA dla „Gazety" Platforma skoczyła z 45 proc. w styczniu do 48 proc., TNS OBOP z 49 do 57 proc., a według czy CBOS z 38 do 43 proc.
Wszystkie sondaże zostały przeprowadzone zanim Platforma zdecydowała, że w partii odbędą się prawybory, ale po deklaracji Donalda Tuska, że Pałac Prezydencki go nie interesuje i po rozpoczęciu dyskusji, kto będzie kandydatem Platformy na prezydenta.
Tusk – superarbiter
„Rezygnacja ze startu w wyborach prezydenckich wzmocniła Donalda Tuska, ustawiła go w roli superarbitra ponad bieżącymi sporami. Polakom najwyraźniej się to spodobało, a ponieważ Tusk jest twarzą Platformy, to i Platforma zyskała. Tusk narzucił temat dyskusji. Utrzymuje wszystkich w niepewności – kto będzie kandydatem PO?” – uważa Mikołaj Cześnik, socjolog z PAN i SWPS.
Zwyżce Platformy towarzyszy kryzys opozycji. Od początku roku traci SLD. Po grudniowej konwencji, gdy na partii łono wrócili Leszek Miller i Józef Oleksy i publicznie pojednali się z Aleksandrem Kwaśniewskim, Sojusz miał 13 proc. poparcia w sondażu „Gazety". Premia za jedność okazała się krótkoterminowa i SLD zjechał do 7 proc. Kilka punktów od stycznia stracił też PiS. „Komisja hazardowa nie przynosi punktów ani PiS, ani SLD” – mówi Cześnik.
Polacy nie są zainteresowani
„Poparcie dla partii – gdy spojrzeć na ostatnie dwa lata - jest stabilne, czasem – jak teraz – zdarzają się niewielkie skoki. Ta stabilizacja wynika z nikłego zainteresowania polityką. Z moich badań wynika, że polityką interesuje się zaledwie 15 proc. Polaków. I jak się okazuje to Platforma najlepiej się w tej sytuacji odnajduje. Miłość do PO nie jest intensywna, jej rządy nie są jakoś wyjątkowo udane, ale opozycja nie umie zaoferować niczego lepszego” – komentuje socjolog prof. Jacek Raciborski.