Jeszcze trzy osoby, które ucierpiały w czasie piątkowego wypadku autobusu wiozącego dzieci w Świdnicy (Dolnośląskie), przebywają w świdnickim szpitalu. Ich stan jest stabilny – powiedział w niedzielę dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego „Latawiec” Jacek Domejko. Na razie nie wiadomo, dlaczego kierowca próbował wjechać pod prawidłowo oznakowany wiadukt, pod którym nie mógł zmieścić się tak wysokim autokarem.
Wśród poszkodowanych jest nastolatek po zabiegu operacyjnym,
który przebywa na oddziale intensywnej terapii. Trzy osoby ranne
leczone są w szpitalach we Wrocławiu i Wałbrzychu.
W piątek wysoki autobus uderzył w przęsło kolejowego wiaduktu.
Bezpośrednio po wypadku do świdnickiego szpitala trafiły 34 osoby.
14-letniego chłopca z obrażeniami czaszki śmigłowiec Lotniczego
Pogotowia Ratunkowego przetransportował do szpitala we Wrocławiu.
W niedzielę świdnicki szpital opuściło ośmioro dzieci, które
przebywały na oddziale chirurgicznym i pediatrycznym. –
Sześcioro
dzieci opuściło szpital rano, a kolejna dwójka po południu – mówił dyr. Domejko.
Niejasne przyczyny wypadku
Prokuratura Rejonowa w Świdnicy wszczęła w piątek śledztwo w
sprawie nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, w
wyniku której obrażenia ciała doznało wiele osób. Grozi za to do 8
lat więzienia.
Jak informował wcześniej szef świdnickiej Prokuratury Rejonowej
Marek Rusin, przeprowadzono już oględziny miejsca wypadku oraz
przesłuchano niektórych świadków.
W sobotę pojazd został poddany oględzinom i badaniom
diagnostycznym. Z ustaleń prokuratury wynika, że autobus w chwili
wypadku był sprawny technicznie, a kierowca miał uprawnienia do
prowadzenia tego typu pojazdów.
Prokurator przyznał, że kierowcy autobusu, ze względu na stan
zdrowia, nie można było jeszcze przesłuchać. –
Zostanie
przesłuchany, gdy tylko lekarze wyrażą na to zgodę. Zebrane do
chwili obecnej dowody dają jednak podstawę do przedstawienia mu
zarzutu nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym –
dodał Rusin.
60-letni mężczyzna jest kierowcą od 18. roku życia. Na razie nie
wiadomo, dlaczego próbował wjechać pod wiadukt, pod którym nie
mógł zmieścić się tak wysokim autokarem.
Jak powiedział świadek wypadku, wysoki jednopoziomowy autokar
wbił się w prawidłowo oznakowany wiadukt. W wyniku uderzenia
zdarte zostało ok. 10 metrów dachu. Część foteli została
całkowicie zniszczona, przednia szyba wypadła. – Nie widać żadnych
śladów hamowania. Autokar jest na świdnickich numerach, zatem
kierowca musiał wiedzieć o wiadukcie. Może zapomniał, że jedzie
tak wysokim autobusem – relacjonował w piątek świadek.