Strona główna » Informacje » Polska
Dramatyczna rozmowa i skuteczna reanimacja

Strażak uratował dziecko… przez telefon!

Autor: ap, zbyt; Źródło: „Wiadomości”
  • A
  • A
  • A
20:31
19.02.2012
Ta historia mogłaby się skończyć dramatycznie, gdyby nie spokojny głos jednego z dyspozytorów komendy w Białymstoku. Na telefon straży, zamiast na pogotowie, zadzwoniła spanikowana kobieta. Okazało się, że jej dziecko nie oddycha. Strażak krok po kroku, nie tracąc zimnej krwi, tłumaczył matce, jak ma prowadzić reanimację.
fot.
Zdenerwowana kobieta, która dodzwoniła się do straży w Białymstoku, nie poradziłaby sobie gdyby nie spokój i fachowe rady strażaka (fot. flickr.com/Pyogennes Gruffer)
Dziecko umiera, przyślijcie pogotowie – usłyszał w słuchawce dyspozytor starszy ogniomistrz Krzysztof Zahorowski, kiedy odebrał telefon. Spanikowana matka powiedziała, że dziecko nie oddycha. Dalej rozmowa wyglądała tak:

Strażak: Udrożnić proszę drogi oddechowe, odchylić głowę do tyłu i wykonać oddechy.

Matka: Do góry, do tyłu!

Strażak: Wykonać oddechy! Spokojnie, już pogotowie jest powiadamiane, proszę udrożnić drogi oddechowe, wykonać wdechy i klatkę piersiową uciskać.

Matka: Klatkę ile razy uciskać?

Strażak: Proszę uciskać trzydzieści, trzydzieści razy i dwa wdechy.

Ojciec (wykonujący wdech): O Jezu... Raz, dwa, trzy, cztery....

Strażak bardzo spokojnym tonem opanował panikę, doprowadził do tego, że mąż prowadząc zewnętrzny masaż serca i sztuczne oddychanie uratował dziecko – powiedział „Wiadomościom” mł. bryg. Paweł Ostrowski z PSP w Białymstoku. Przez kilkanaście minut mówił rodzicom, co mają robić. Dziecko jeszcze przed przyjazdem karetki odzyskało przytomność. A jaki był finał rozmowy?

Strażak: Oddycha, czy nie?

Matka: Oddycha?

Ojciec: Oddycha, no na razie…
 
 
 
...
 

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: