Wiadomość została wysłana.
–Złożyliśmy wniosek o przedłużenie śledztwa do czerwca. Wciąż nie mamy bowiem odpowiedzi na szereg pytań. Biegłym nie udało się wyjaśnić mechanizmu zdarzenia, a opinia nie pozwala jednoznacznie stwierdzić czy było to zabójstwo, czy samobójstwo – mówi prok. Paweł Wierzchołowski, szef mokotowskiej prokuratury rejonowej.
Śledczy nie znaleźli także mocnego motywu ewentualnej zbrodni.
Spalone ciało Jolanty Brzeskiej znaleziono w Lesie Kabackim 1 marca 2011 roku. Kobieta była działaczką Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Weszła w konflikt ze znanym stołecznym kamienicznikiem, który uzyskał nawet nakaz eksmisji Brzeskiej z domu przy ul. Nabielaka.
Przed śmiercią kobieta pobrała z banku pieniądze i ugotowała obiad. Ok. godz. 16, jej płonące jeszcze ciało znalazł przechodzień.
Początkowo śledztwo prowadzono w kierunku samobójstwa kobiety. Jednak pojawiające się wątpliwości zmusiły śledczych do zajęcia się wątkiem zabójstwa. Nie ma jednak żadnych mocnych dowodów potwierdzających którąkolwiek z hipotez. Sprawą zajmują prokuratura na Mokotowie oraz wydział do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw stołecznej policji.