Krzysztof Rutkowski chce odebrać 160 tysięcy złotych nagrody za pomoc w odnalezieniu 6-miesięcznej Magdy z Sosnowca. W programie „Tomasz Lis na żywo”, w TVP2, zapowiedział przekazanie ich biednym dzieciom.
–
Jutro jadę na Śląsk, wybieram sierociniec i przekażę te pieniądze dla biednych dzieci i matek – podkreślił Rutkowski w poniedziałek wieczorem, w TVP2.
Zaprzeczył też, jakoby część nagrody odliczy na koszty prowadzonej akcji. –
To pomyłka. Chodziło o to, że ja również wyznaczyłem nagrodę. Paradoksem byłoby, żebym sam sobie wypłacał pieniądze – wyjaśnił.
Wcześniej rozmawiał z dziennikarzami „Faktu”.
– Ustaliłem osobę, która popełniła przestępstwo. Wystąpię o nagrodę, bo należy mi się – powiedział. Zaznaczył wtedy, że od nagrody odliczy swoje 20 tys. złotych (które zadeklarował w trakcie śledztwa), bo sam poniósł koszty prowadzonej akcji.
Tuż po zgłoszeniu porwania Magdy, policja i władze Sosnowca ufundowały po pięć tysięcy złotych nagrody za wskazanie sprawcy. W kolejnych dniach zaczęły zgłaszać się osoby prywatne i przedsiębiorstwa, oferujące własne pieniądze. W końcu nagroda urosła do kwoty 160 tys. złotych.
Jak zaznaczył rzecznik śląskiej policji, podinspektor Andrzej Gąska, policja nie dysponuje pieniędzmi darczyńców. Mogą oni wypłacić zadeklarowane kwoty, jeżeli uznają, że należy się nagroda. Rutkowski przyznaje, że ma zamiar się do nich zwrócić.
Półroczna Magda zaginęła 24 stycznia. Początkowo jej matka utrzymywała, że dziewczynka została porwana. W sprawę zaangażował się Krzysztof Rutkowski. To on w miniony czwartek nagrał swoją rozmowę z kobietą, podczas której powiedziała mu, że dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. W piątek wieczorem – już policjantom – pokazała miejsce ukrycia zwłok Magdy. Przedstawiono jej zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci córki.