Wiadomość została wysłana.
Z początkiem 2012 roku Jerzego Buzka na stanowisku przewodniczącego Parlamentu Europejskiego zastąpił niemiecki socjaldemokrata Martin Schulz. To efekt umowy, którą w 2009 roku zawarły dwie największe grupy w europarlamencie: socjaldemokraci i chadecy. Umówiły się, że podzielą kadencję przewodniczącego po połowie.
Wiązały się też z tym zmiany na innych stanowiskach, w tym 14 wiceprzewodniczących. Ustalono m.in., że w połowie kadencji stanowisko obejmie europoseł Bogusław Liberadzki z SLD. Zamiast niego 17 stycznia wiceprzewodnicząca z ramienia socjalistów została Greczynka Anni Podimata.
Prof. Liberadzki tłumaczył, że partia zdecydowała się na zmianę, by zwiększyć udział kobiet na stanowiskach kierowniczych. – Po przerwie świątecznej dowiedzieliśmy się, że potrzebny jest udział jakiejś przedstawicielki płci odmiennej i że musi ona pochodzić z Grecji – mówił Liberadzki.
Z ustaleń portalu tvp.info wynika jednak, że stanowisko byłoby wciąż osiągalne, gdyby nie kłótnia europosłów SLD. Przed wyborami część eurodeputowanych zaczęła promować kandydaturę prof. Joanny Senyszyn, a Bogusław Liberadzki nie wycofał się z kandydowania. Ostatecznie zgłoszono kandydaturę tego drugiego. Z relacji naszych rozmówców wynika jednak, że w jej promowanie w znikomym stopniu włączył się szef delegacji SLD Wojciech Olejniczak.
– Liberadzki uchodzi za człowieka byłego szefa SLD Grzegorza Napieralskiego, z którym otwarcie rywalizuje Olejniczak – tłumaczy jeden z europosłów SLD. – Wobec kłótni i podziałów w SLD władze grupy uznały, że lepiej będzie, wbrew wcześniejszym ustaleniom, oddać to stanowisko Grekom – dodaje.
Bogusław Liberadzki objął ostatecznie mniej prestiżowe stanowisko jednego z kwestorów Parlamentu Europejskiego. Będzie zajmował się organizacyjnymi aspektami działalności PE. Kwestorką została też inna z europosłanek SLD Lidia Geringer de Oedenberg, która startowała wbrew partyjnym ustaleniom.
Prof. Liberadzki sprawy nie chce komentować. – Było minęło, nie chcę do tego wracać – ucina.
Z kolei prof. Joanna Senyszyn niepowodzeniem w walce o objęcie funkcji wiceprzewodniczącego obwinia prof. Liberadzkiego. – Moi koledzy nie wykazali czujności rewolucyjnej i w odpowiednim czasie nie zareagowali na sygnały, że wiceprzewodniczącą powinna być kobieta – mówi. – Prof. Liberadzki nie dopuszczał myśli, że ktoś poza nim mógłby być kandydatem. Gdybyśmy zgłosili kandydaturę Lidii Geringer de Oedenberg albo moją, szanse byłyby o wiele większe – komentuje.
SLD to nie jedyna polska partia, która wskutek wewnętrznych sporów straciła szansę na wiceprzewodniczącego. Z wcześniejszych ustaleń wynikało, że wiceszefem PE z ramienia frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów zostanie prof. Ryszard Legutko z PiS. Wskutek partyjnych podziałów pozycja PiS we frakcji jednak osłabła. Prof. Legutki nie poparli też europosłowie tworzonej przez Zbigniewa Ziobrę Solidarnej Polski. Ostatecznie wiceprzewodniczącym z ramienia EKiR został Czech Oldřich Vlasák.
– Polska miała mieć trzech wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego, co byłby najlepszym wynikiem z historii. Skończyliśmy na jednym z powodu wewnętrznych podziałów w grupach politycznych. Wszyscy mówią o integracji, a wygląda na to, że i tak decydują interesy narodowe – komentuje europoseł PiS Ryszard Czarnecki.
Wiktor Ferfecki