Strona główna » Informacje » Polska
Wraca koncepcja samouprowadzenia?

Prokuratura przeszukała domy Olewników

Autor: msies, gsad, pw, miha; Źródło: RMF FM, IAR, PAP
  • A
  • A
  • A
01:55
18.11.2011
Mieszkania i domy całej rodziny Krzysztofa Olewnika przeszukiwały prokuratura i Centralne Biuro Śledcze. Prokuratorzy szukali kolejnych dowodów w związku z przełomem w śledztwie. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o powrót do pierwotnej wersji, mówiącej o samouprowadzeniu. Wieczorem Włodzimierz Olewnik wydał specjalne oświadczenie, w którym zapowiedział, że na prokuratorskie postanowienie o przeszukaniu złoży zażalenie.
Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w październiku 2001 roku
Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w październiku 2001 roku (fot. arch.)
Przeszukania, które rozpoczęło się o godz. 6 rano i zakończyło po godz. 16, dokonali prokuratorzy z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, prowadzącej śledztwo w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.

W oświadczeniu Olewnik podkreślił, że przeszukania w jego domu i członków jego rodziny „nie miały żadnego uzasadnienia faktycznego i podstaw w zgromadzonym materiale dowodowym”. Według niego to „kolejna próba dyskredytowania” jego rodziny.

Odnosząc się do stanowiska gdańskiej PA, Olewnik zapewnił, że wszelkie oryginalne nośniki nagrań dźwiękowych dotyczące kontaktów członków jego rodziny z porywaczami Krzysztofa „były na bieżąco przekazywane organom ścigania”.

„Nie pamiętam, aby kiedykolwiek organy te zwracały się do mnie o ponowne wydanie tych samych nośników nagrań. Do tej pory nikt nigdy nie podważał ich oryginalności. Zarówno ja, jak i członkowie mojej rodziny, nie dokonywaliśmy żadnej ingerencji w przekazane organom ścigania nośniki. Nagrań rozmów z porywaczami dokonywali zarówno pracownicy Biura detektywistycznego „Rutkowski”, jak i sami policjanci. W kilku ostatnich kontaktach również my sami. Nikt nigdy nie zwracał się do mnie o wydanie urządzeń służących do rejestracji tych nagrań” – podkreślił w oświadczeniu Olewnik. Zaznaczył, że nie istnieje żaden zapis z monitoringu posesji domu jego syna, gdyż takiego monitoringu w 2001 r. nie było.

„Ponadto, stwierdzam z całą stanowczością, że przekazaliśmy organom ścigania oryginały wszystkich listów pisanych ręką Krzysztofa w okresie jego przetrzymywania przez porywaczy. Ja widziałem osobiście oryginały tych listów w aktach sprawy toczącej się przeciwko porywaczom w Sądzie Okręgowym w Płocku na etapie jej rozpoznawania. Oryginały tych listów nie zostały do dziś nam zwrócone” – napisał Olewnik. Nawiązując do hipotezy o samouprowadzeniu, Olewnik podkreślił, że chcąc poznać prawdę o tragicznej śmierci syna „z niecierpliwością czeka na konkretne dowody”.

Wyjaśnienia prokuratury

Wcześniej w wydanym komunikacie rzecznik gdańskiej PA Krzysztof Trynka napisał, że prokuratorzy nadzorujący śledztwo w sprawie uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika uwzględnili wniosek CBŚ o przeszukanie miejsc zamieszkania członków rodziny Olewników w celu zabezpieczenia istotnych dowodów w sprawie.

„Realizowane są obecnie czynności procesowe mające na celu ujawnienie i zabezpieczenie m.in. oryginałów wszelkich nośników mogących zawierać nagrania dźwiękowe dotyczące kontaktów członków rodziny Krzysztofa Olewnika z osobami podającymi się za porywaczy, urządzeń służących do rejestracji tych nagrań, zapisów z monitoringu posesji Krzysztofa Olewnika dokonanych w październiku 2001 r. oraz nieprzekazanych do tej pory do prowadzonego postępowania karnego oryginałów listów skierowanych przez Krzysztofa Olewnika do osób najbliższych po jego uprowadzeniu” - napisał w komunikacie rzecznik gdańskiej PA.

Dlaczego przeszukano domy Olewników?

W oświadczeniu przesłanym PAP wiceszef prokuratury, Zbigniew Niemczyk, poinformował, że na przeszukanie domów członków rodziny Olewników zdecydowano się m.in. ze względu na ekspertyzy wykonane w czasie śledztwa, które ujawniły, iż „część nośników, przekazanych przez członków rodziny pokrzywdzonego, nie zawiera oryginalnych zapisów, a jedynie kopie akustyczne co uniemożliwia przeprowadzenia pełnego zakresu badań fonoskopijnych”. Poza tym czas trwania części nagrań dokonanych przez rodzinę jest inny niż czas – zarejestrowanych w bilingach, połączeń telefonicznych.
Wersja o samouprowadzeniu od początku śledztwa była brana pod uwagę
„W treści części nagrań zawarte są wypowiedzi zarówno ze strony rodziny K. Olewnika, jak i ze strony sprawców, co do wysokości kwoty okupu, które nie znajdują pokrycia w treści innych nagrań, co może wskazywać na to, że negocjacje w tym zakresie – o czym wiadomość nie została nigdy przekazana organom ścigania – były prowadzone przez rodzinę K. Olewnika również w inny sposób, a do postępowania nie przekazano do tej pory nośników z zapisami rozmów w tym zakresie” – napisał w oświadczeniu Niemczyk.

Samouprowadzenie?

Według mediów prokuratorzy szukają kolejnych dowodów w związku z powrotem do pierwotnej wersji śledztwa, mówiącej o samouprowadzeniu. – Ta wersja od początku śledztwa była też brana pod uwagę – powiedział Trynka.

Wiceszef gdańskiej prokuratury w swoim oświadczeniu napisał o jednym z ważniejszych dowodów mogących potwierdzać wersję o samouprowadzeniu. Niemczyk ujawnił, że w czasie postępowania śledczy pozyskali opinię fonskopijną nagrania rozmowy między rodziną Olewników a przedstawicielem porywaczy przeprowadzonej w styczniu 2002 roku, a więc kilka miesięcy po porwaniu, w czasie gdy Krzysztof Olewnik miał być więziony na działce w okolicach Kałuszyna. W tle rozmowy dotyczącej okupu słychać głos trzeciej osoby instruującej przedstawiciela porywaczy. Zdaniem autorów ekspertyzy tą trzecią osoba jest Krzyszytof Olewnik.

„Na podstawie innych dowodów ustalono, że dowodowa rozmowa została przeprowadzona w godzinach przedpołudniowych w centrum Warszawy, na zewnątrz, a w trakcie utrwalonego zdarzenia w pobliżu przejeżdżały samochody” – napisał prokurator.

PAP/Radek Pietruszka

Śledztwo na niby

Po zakończeniu przeszukania ojciec uprowadzonego w 2001 r. i zamordowanego dwa lata później Krzysztofa Olewnika, poinformował, że podobne przeszukania prowadzone były w czwartek w domach jego córek – Anny i Danuty. Olewnik oświadczył, że wszystko, co miał, przekazał prokuraturze. – Ja wszystko dałem. Nie mamy nic do ukrycia – zapewnił. Jego zdaniem zarzuty o ukrywaniu dowodów są „absurdalne”, „oparte na pomówieniach i przypuszczeniach”. – Śledztwo było prowadzone na niby i jest prowadzone na niby. Nie wiem, jak to się skończy – powiedział zdenerwowany Olewnik. Poinformował, że policjanci i prokuratorzy zabrali z jego domu dokumenty i komputery.

Olewnik podkreślił, że hipotezę o samouprowadzeniu nadal uważa za nieprawdopodobną. Jego zdaniem „jest ona najwygodniejsza dla wszystkich organów”, które prowadząc śledztwo w sprawie uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, popełniały błędy.

Matka Krzysztofa, Ewa Olewnik, powiedziała wcześniej, że ona i jej mąż są zaskoczeni czwartkowym przeszukaniem prowadzonym przez prokuraturę i policję w ich domu w Świerczynku. – Jeśli mają prawo, proszę bardzo. My udostępniliśmy wszystkie pomieszczenia – powiedziała Ewa Olewnik. Dodała, że jej mąż jest – jak to określiła – zdruzgotany całą sytuacją. Obecny na miejscu prokurator Prokuratury Apelacyjnej z Gdańska Jarosław Paluch odmówił podania dziennikarzom informacji na temat szczegółów czynności prowadzonych w domu Olewników.
Zawsze – rutynowo – są badane wątki ewentualnego samouprowadzenia
Pełnomocnik rodziny zaskoczony

Mec. Bogdan Borkowski, pełnomocnik rodziny Olewników, powiedział, że jest zaskoczony sposobem podjęcia i prowadzenia przez prokuraturę i policję czynności w domu Ewy i Włodzimierza Olewników w Świerczynku. Jego zdaniem, wejście do domu rano i rozpoczęcie przeszukania to metoda stosowana raczej wobec osób podejrzewanych lub podejrzanych w obawie przed utratą dowodów, co – jak podkreślił – nie dotyczy Olewników. – Jeśli chodzi o mojego klienta, pana Włodzimierza Olewnika, to w okresie całego postępowania prokuratorskiego jego działanie było nakierowane na pomoc prokuraturze i policji, i współpracę z nimi – powiedział Borkowski.

Według niego środki, które zostały zastosowane przez policję i prokuraturę, doprowadziły do pojawiania się różnego rodzaju domysłów i hipotez, które są nieuprawnione. Uściślił, iż ma na myśli pojawiające się informacje o tym, że prokuratura powraca do wersji o samouprowadzeniu Krzysztofa Olewnika.

W maju 2009 r. przed sejmową komisją śledczą ds. Krzysztofa Olewnika, prokurator Robert Skawiński zeznał, że wersja porwania Krzysztofa Olewnika i samouprowadzenia, czyli że on sam sfingował swoje porwanie, były równoważne, badane rutynowo. Skawiński ujawnił wtedy, że policjanci, z którymi utrzymywał służbowy kontakt, gdy od kwietnia 2003 r. do czerwca 2004 r. prowadził śledztwo ws. uprowadzenia Olewnika, zapewniali go, że ich działania operacyjne dają podstawy do utrzymywania wersji o samouprowadzeniu. W ramach sprawdzania tego, czy Olewnik nie udaje porwania, dwóch policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu było nawet w Berlinie. Skawiński przyznał zarazem, że badano też inne wersje porwania.

Śledztwo było w sprawie porwania, ale zawsze – rutynowo – są też badane wątki ewentualnego samouprowadzenia. W ówczesnym etapie były też podstawy, by zakładać, że porwany - w związku ze sprawami biznesowymi i towarzyskimi – mógł się przyczynić do tego, że został porwany – mówił wtedy Skawiński.

Przejęcie śledztwa

W maju 2008 r. gdańska prokuratura apelacyjna przejęła od olsztyńskich śledczych prowadzone tam od 2007 roku postępowania, w których ustalane są nieznane okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika oraz badane nieprawidłowości przy dotychczasowych postępowaniach.

Po przejęciu śledztwa gdańscy prokuratorzy przeprowadzali m.in. powtórną analizę akt oraz dowodów zebranych w czasie dotychczasowych postępowań w tej sprawie. Przeprowadzono też ponowne przesłuchania osób związanych ze sprawą oraz przeszukania istotnych dla śledztwa miejsc, w tym m.in. położonego w podpłockim Drobinie domu ofiary.

Efektem pracy śledczych było m.in. znalezienie w domu Krzysztofa Olewnika śladów krwi, które wcześniej nie były znane organom ścigania. Niektóre z tych śladów dotąd nie zostały zidentyfikowane – nie wiadomo, kiedy, w jakich okolicznościach i kto je pozostawił.

PAP/Marcin Bednarski

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w październiku 2001 roku. Sprawcy porwania kilkadziesiąt razy kontaktowali się z rodziną Olewnika, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro okupu, jednak Krzysztof Olewnik nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (Mazowieckie). Odnaleziono je w 2006 r., a w 2010 r. po ekshumacji na cmentarzu w Płocku i badaniach genetycznych ostatecznie potwierdzono tożsamość Krzysztofa Olewnika.

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: