Zarzuty czynnej napaści na policjantów warszawska prokuratura postawiła trzem związkowcom, którzy w kwietniu 2009 roku manifestowali w obronie Stoczni Gdańskiej. W czasie demonstracji w stolicy, doszło do starć z policją. Poszkodowanych zostało ponad 25 osób, w tym pięciu funkcjonariuszy.
Dwóch uczestników manifestacji – Karol G. oraz Zbigniew S. – usłyszało zarzuty w poniedziałek, w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ, w której stawili się na wezwanie śledczych. Trzeci podejrzany, Robert P., wezwany również na poniedziałek, nie pojawił się w prokuraturze – poinformował rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Mateusz Martyniuk. Każdemu z nich za czynną napaść na policjanta grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Według prokuratorów trójka podejrzanych działała „wspólnie i w porozumieniu” również z innymi uczestnikami manifestacji, których prokuratorom nie udało się ustalić. Martyniuk wyjaśnił, że podejrzani posługiwali się niebezpiecznymi narzędziami: petardami, płonącą kukłą, kamieniami, drzewcami od flag i transparentów.
Karol G. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień.
W obronie związkowca wystąpił w poniedziałek Jacek Kurski eurodeputowany i szef pomorskiego PiS. W oświadczeniu przysłanym napisał m.in., że „pomorskie Prawo i Sprawiedliwość stanowczo protestuje, by w wolnej Polsce szykanować tak zasłużonych w walce o wolność i demokrację ludzi”.
„Stosowane metody, w szczególności kwalifikacja czynu, przypominają mroczne czasy PRL, gdy walczący o godność ludzie pracy skazywani byli przez dyspozycyjne wobec komunistycznej władzy sądy” – napisał też w oświadczeniu Kurski dodając, że PiS ma „powody sądzić, że 20 lat po upadku komunizmu taka sytuacja możliwa jest tylko dzięki wytwarzaniu przez rządzącą Platformę Obywatelską klimatu nagonki i szczucia społeczeństwa przeciw związkom zawodowym”. Kurski zadeklarował też „pomoc i wsparcie” dla samego G. oraz innych osób, którym przedstawiono zarzuty.
29 kwietnia ub.r. kilkuset związkowców protestowało przed Pałacem Kultury i Nauki w obronie Stoczni Gdańsk i swoich miejsc pracy. W tym czasie w PKiN odbywał się kongres Europejskiej Partii Ludowej. Stoczniowcy rzucali petardy, palili opony, spalili również kukłę przedstawiającą premiera Donalda Tuska.
Podczas manifestacji doszło do starć demonstrantów z policją. Funkcjonariusze użyli pałek i gazu pieprzowego. W wyniku starć poszkodowanych zostało ponad 25 osób, w tym pięciu policjantów. Według stoczniowców, interwencja policji była brutalna.