Strona główna » Informacje » Polska
Grzegorz Kostrzewa-Zorbas w TVP Info:

„Prezydencja nie rządzi jak Obama”

Autor: pw, pszl; Źródło: TVP Info
  • A
  • A
  • A
23:12
28.06.2011
– Z prezydencją w Unii Europejskiej nie jest tak, że jeden kraj zostaje wybrany, żeby nią rządzić, jak Obamę wybrano, żeby rządził Ameryką, a Sarkozy’ego – żeby rządził Francją – mówił ekspert polityki międzynarodowej Grzegorz Kostrzewa-Zorbas w programie „Info Dziennik”. Czym tak naprawdę będzie kierować Polska, co czeka ją przez te najbliższe pół roku i... kogo nie znają Europejczycy? O tym wszystkim opowiadał gość TVP Info.
Grzegorz Kostrzewa-Zorbas
Politolog Grzegorz Kostrzewa-Zorbas był gościem "Info Dziennika" w TVP Info (fot. TVP)
Ogółem są trzy potężne instytucje władzy w Unii Europejskiej, zajmujące się wszystkim po trochu. To Parlament Europejski, z którym prezydencja nie ma nic wspólnego. To Komisja Europejska, czyli władza wykonawcza, z którą prezydencja... też nie ma nic wspólnego. I jest trzecia instytucja, która się dzieli na dwie połówki – wymieniał Kostrzewa-Zorbas.

Według niego niewielu ludzi ma pojęcie, jak ta cała układanka funkcjonuje. – To wymyślono tak, że mało kto we Wspólnocie to rozumie. Powiem więcej, sądzę że spośród 500 mln obywateli UE – 98 proc. tego nie rozumie – dodał.

Co zatem jest tą trzecią, arcyskomplikowaną instytucją? – Chodzi o Radę. Jej połówka nazywa się Radą Europejską. Tam zasiadają szefowie państw lub rządów: prezydenci, kanclerze, premierzy. I tam też nie obowiązuje prezydencja, bo jest stały prezydent, czyli pan Van Rompuy, którego nie zna już nie 98 proc., a nawet 99 proc. obywateli UE – podkreślał.

Jest też druga połówka, mniej ważna, mniej strategiczna, choć wykonująca na co dzień więcej czarnej roboty. To Rada Unii Europejskiej. I tylko tam przewodzimy, tylko tam prezydencja ma miejsce, od czasu gdy wszedł w życie Traktat z Lizbony tzn. od około półtora roku. Ale i tam też jest dodatkowy wyjątek: prezydencja nie dotyczy spraw zagranicznych, bezpieczeństwa i obrony. Bo do tych istnieje specjalna „rada w radzie”, czyli Rada Stosunków Zewnętrznych. Jej przewodniczy pani Ashton, której nazwiska również nie zna 99 proc obywateli UE – żartował gość TVP Info.

Warto jednak zapytać, czym w końcu owa Rada Unii Europejskiej się zajmuje i kto w niej zasiada? – Do Rady Unii Europejskiej należą niżsi rangą przedstawiciele państw niższej, choć tu mniej ważne są osoby, bo tam członkami są państwa, a nie ludzie. I zwykle ta Rada obraduje na poziomie ambasadorów, czasem ministrów. To jest bardziej urzędnicze ciało, nie polityczne. Do tego nie podejmuje żadnych decyzji, tylko proponuje je Komisji Europejskiej albo Parlamentowi Europejskiemu. Rada Unii Europejskiej jest takim ciałem przygotowawczym i w jakimś sensie doradczym. Jest do przygotowywania decyzji, które podejmują prawdziwe, potężniejsze ośrodki władzy – zauważył politolog.

Grzegorz Kostrzewa-Zorbas zwrócił też uwagę, że choć premier państwa sprawującego prezydencję może zaprosić innych premierów, kanclerzy, prezydentów, czy teoretycznie nawet królów i książęta, ale tylko na nieformalny szczyt. – Nie może już prowadzić formalnych, czyli decyzyjnych szczytów Rady Unii Europejskiej, bo te Traktat z Lizbony na wieczne czasy ulokował w Brukseli. Jeszcze w 2008 roku, jak rosyjskie czołgi jechały na Gruzję, to prezydent Sarkozy pojechał do Moskwy, reprezentując całą UE. Bo Francja przewodziła UE. Teraz musiałby pojechać Van Rompuy i nikt by na niego nie zwrócił uwagi – mówił.

Podkreślił jednak, że jeśli na takim nieformalnym szczycie pojawiłyby się jakieś dobre idee i pomysły, które uzyskałyby poparcie, to potem droga do ich realizacji byłaby krótsza. – Na razie jednak takich pomysłów nie ma – zauważył.

Na koniec podkreślił, że prezydencja powinna mieć od jednego do pięciu priorytetów. – Liczba powinna być taka, żeby przeciętny człowiek mógł je zapamiętać po jednym wysłuchaniu. Ja ich naliczyłem ze studentami... 34 – zakończył.
 
 
 
...
 

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: