Rano w kościele sióstr wizytek odbyła się msza w intencji ofiar, wziął w niej udział Jarosław Kaczyński. Potem delegacja z prezesem PiS na czele udała się z wieńcem i zniczami przed Pałac Prezydencki. Straż miejska usunęła barierki, pozwalając przybyłym dojść pod umieszczoną na Pałacu tablicę; nie pozwolono im jednak dojść pod krzyż.
Później Jarosław Kaczyński, razem z kilkoma politykami PiS przeszli na tył Pałacu, skąd przez biuro przepustek i dziedziniec podeszli pod krzyż. Złożyli wieniec i odmówili modlitwę.
Na Krakowskim Przedmieściu zebrało się przeszło 100 osób, które śpiewały hymn narodowy i skandowały: „Tu jest Polska!” i „Jarek, Jarek!”.
Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak powiedział, że jak co miesiąc poinformował szefa kancelarii prezydenta, że po mszy „w miejscu, w którym setki tysięcy Polaków składało kwiaty i zapalało znicze, chcemy uczynić to samo”.
Na pismo odpowiedział Błaszczakowi prezydencki minister Dariusz Młotkiewicz. Zaprosił parlamentarzystów PiS do złożenia kwiatów w kaplicy w Pałacu Prezydenckim, gdzie umieszczona jest tablica upamiętniająca ofiary katastrofy. Młotkiewicz podkreślił w piśmie, że kancelaria prezydenta nie zarządza odcinkiem Krakowskiego Przedmieścia przed Pałacem.
Tymczasem biuro prasowe kancelarii prezydenta poinformowało, że kancelaria chciała umożliwić politykom PiS złożenie kwiatów, zarówno w kaplicy w Pałacu Prezydenckim, jak i pod krzyżem przed Pałacem.
„Zamiarem Kancelarii Prezydenta było, aby po złożeniu kwiatów w kaplicy parlamentarzyści mogli udać się pod krzyż, aby również tam złożyć kwiaty. Taki był zamysł kancelarii” – podało biuro prasowe.
Biuro prasowe podkreśliło też, że kancelaria skierowała do polityków PiS zaproszenie do złożenia kwiatów pod tablicą upamiętniającą ofiary tragedii smoleńskiej w kaplicy prezydenckiej. W zaproszeniu, które w piątek rano udostępniono dziennikarzom, była mowa
tylko o złożeniu kwiatów w kaplicy, nie było mowy o składaniu ich pod krzyżem.
Z inicjatywy posłów PiS, 10 każdego miesiąca o godz. 8.41 odbywa się składanie wieńców pod krzyżem przy Pałacu Prezydenckim. Posłowie PiS co miesiąc zapraszają na tę uroczystość przedstawicieli wszystkich klubów. Parlamentarzyści PO i SLD nie przychodzą, bo uważają, że znicze należy palić na grobach zmarłych, a nie przed siedzibą prezydenta.