Rodzina półrocznej Magdy twierdzi, że policja nie
udzieliła jej pomocy psychologicznej. – Nikt nie przyszedł do nas do domu, nikt nie zadzwonił do nas i nie powiedział, że takie wsparcie jest możliwe – mówiła na konferencji prasowej babcia Magdy. Ojciec dziewczynki Bartłomiej W. podkreślił natomiast, że detektyw Krzysztof Rutkowski zapewnił rodzinie odpowiednie wsparcie.
–
Gdyby policjanci przyszli do naszego domu, powiedzieli, że mogą z nami
mieszkać, mogą być, mogą obserwować, na pewno wyrazilibyśmy zgodę. Nie
uciekalibyśmy się wtedy do pomocy pana Rutkowskiego, jak mielibyśmy wsparcie
tutaj. Nami się naprawdę nikt nie zajął – powiedziała babcia Magdy Beata Cieślik.
Zwracając się za pośrednictwem mediów do komendanta głównego policji Marka
Działoszyńskiego, kobieta oświadczyła, że choć jest on przekonany o tym, że
rodzinie została udzielona pomoc psychologiczna, to ”taka sytuacja w ogóle
nie miała miejsca”. –
Nikt nie przyszedł do nas do domu, nikt nie zadzwonił do
nas i nie powiedział, że takie wsparcie jest możliwe – powiedziała kobieta.
Zastrzegła, że rodzina otrzymała pomoc psychologiczną, lecz nie od policji, a od specjalistów poruszonych przez media i od urzędu miasta w Sosnowcu – z
sosnowieckiego centrum interwencji kryzysowej.
Odnosząc się do kwestii zaginięcia wnuczki, powiedziała, że zaczęła
podejrzewać synową – matkę Magdy – po tym, gdy ta odmówiła poddania się
badaniu wariografem.
Z kolei mąż Katarzyny W., podejrzanej o nieumyślne spowodowanie śmierci
dziewczynki, podkreślił, że Rutkowski zajął się tą sprawą na życzenie
rodziny. –
Poprosiliśmy go o pomoc, on jej nam udzielił i ja ze swojej strony
nie mam do niego pretensji. Wręcz mogę mu podziękować, bo mogło równie dobrze
być tak, że ja za dziesięć lat dalej bym szukał córki – powiedział.
Jak dodał, także on nie usłyszał od policjantów propozycji udzielenia pomocy
psychologicznej.