Ciała pięciu żołnierzy poległych w środę w Afganistanie zostały przywiezione do Polski. – Jesteśmy wstrząśnięci tą tragedią – napisał do uczestników ceremonii na warszawskim Okęciu prezydent Bronisław Komorowski. Ceremonie pogrzebowe odbędą się w Wigilię – poinformowało MON.
Samolot C-130 Hercules, który wylądował w Warszawie w piątek ok. godz. 16, przywiózł trumny z ciałami pięciu żołnierzy, którzy zginęli, gdy pod ich pojazdem wybuchła mina pułapka, podłożona przez talibów. W wojskowym porcie lotniczym, z udziałem rodzin i najbliższych poległych żołnierzy, odbyła się ceremonia powitania z honorami wojskowymi.
„Jesteśmy wstrząśnięci tragedią, która zabrała na raz pięć ludzkich istnień” – napisał prezydent Bronisław Komorowski w liście do uczestników ceremonii. Prezydent nie mógł przybyć na uroczystość. Jego list odczytał szef BBN Stanisław Koziej. Wcześniej w piątek doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz powiedział, że Komorowski ma zapalenie
gardła.
Prezydent zapewniał, że łączy się w bólu z rodzinami poległych, ich przyjaciółmi, kolegami i przełożonymi.
– W obliczu tej tragedii wszyscy jesteśmy jedną wielką polską rodziną, opłakującą śmierć naszych bohaterskich rodaków. Modlimy się za nich i ich najbliższych, aby dobry Bóg pocieszył ich w nieszczęściu – mówił w imieniu prezydenta Koziej.
„Z szacunku dla poniesionych w czasie tej misji ofiar, w imię naszej sojuszniczej solidarności i wiarygodności będziemy tę misję realizować zgodnie z ustaleniami szczytu Lizbonie” – zaznaczył prezydent, nawiązując do ustaleń NATO z 2010 r., że wycofanie z Afganistanu nastąpi do końca 2014 r.
Szef MON Tomasz Siemoniak, przemawiając na lotnisku, zapewniał, że „bandytów odpowiedzialnych za śmierć naszych żołnierzy będziemy ścigać aż do skutku, do
postawienia ich przed sądem”. Podkreślił, że to „sprawa honoru żołnierzy i naszych sumień”.
– Niech Polacy, łamiąc się opłatkiem, pomyślą o tym, że przy wigilijnych stołach zabraknie pięciu wspaniałych chłopaków. Cześć ich pamięci! – powiedział minister. Zapewnił też rodziny poległych o „pełnym wsparciu i w tej chwili, i w przyszłości”.
Dowódca operacyjny Sił Zbrojnych gen. Edward Gruszka nawiązał w swoim przemówieniu do tego, że polegli służyli w zespole odbudowy prowincji Ghazni.
– Misja, którą rozpoczęliście w Afganistanie, była przepełniona głębokim humanizmem i oddaniem sprawom ludzkim, sprawom pomocy najuboższym rodzinom afgańskim. Zdradziecką śmierć zadali wam ludzie wywodzący się z narodu, któremu tak ofiarnie pomagaliście i służyliście – powiedział Gruszka.
W ceremonii na Okęciu uczestniczyli także szef kancelarii prezydenta Jacek Michałowski, szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Cieniuch, dowódcy rodzajów Sił Zbrojnych. Podczas uroczystości szef MON złożył kwiaty przy trumnach, a modlitwę poprowadził biskup polowy WP Józef Guzdek. Później ciała zostały przekazane rodzinom.
Polegli to: szer. Krystian Banach (miał 22 lata, był kawalerem), st. kpr. Piotr Ciesielski (33 lata, pozostawił żonę i dwie córki), st. szer. Łukasz Krawiec (24 lata, był kawalerem), st. szer. Marcin Szczurowski (miał 30 lat, pozostawił żonę i dwie córki) oraz st. szer. Marek Tomala (miał 25 lat, zostawił żonę i córkę). Wszyscy służyli w 20. Bartoszyckiej Brygadzie Zmechanizowanej. Ciesielski został pośmiertnie awansowany do stopnia młodszego chorążego, pozostali – do stopnia sierżanta.
Ich pogrzeby odbędą się w Wigilię w rodzinnych stronach żołnierzy. Trzech spocznie w woj. warmińsko-mazurskim, pozostali – na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie.
Pięciu żołnierzy z 20. Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej zginęło w środę rano, gdy pod ich pojazdem eksplodował silny ładunek wybuchowy. Do ataku na polsko-amerykański konwój przyznali się afgańscy talibowie.
W czwartek – z udziałem premiera Donalda Tuska i szefa MON Tomasza Siemoniaka – w bazie Ghazni odbyła się ceremonia pożegnania ciał żołnierzy. Po uroczystościach trumny przewieziono do bazy Bagram, stamtąd do amerykańskiej bazy w Ramstein w Niemczech, a później do Polski.