Julia Pitera zeznała, że o pracach nad ustawą o grach i zakładach wzajemnych dowiedziała się drogą urzędową. Zapewniła, że nie widziała w tym projekcie niczego, co wymagałoby jej interwencji. Podkreśliła, że nie było podstaw, by nie ufać wiceministrowi finansów Jackowi Kapicy, który odpowiadał za prace nad ustawą.
Jak zeznała świadek, gdyby Kapica
zawiadomił ją o zastrzeżeniach co do wydłużania się prac nad projektem ustawy
hazardowej, to można by „zapobiec pewnym rzeczom”.
– Być może gdyby to zrobił, nie byłoby części problemu. (...) Z dzisiejszej
perspektywy myślę, że byłoby lepiej gdyby zawiadomił, bo niekoniecznie
działając metodami operacyjnymi, można by pewnie stwierdzić i zapobiec pewnym
rzeczom – zaznaczyła.
Dodała ponadto, że jeżeli Kapica powziął jakiekolwiek podejrzenia, że dzieje
się coś nieprawidłowego, to każdy resort ma swój departament kontroli
wewnętrznej i byłoby dobrze, gdyby zlecił kontrolę całego procesu właśnie
takiej komórce w resorcie finansów.
Pitera zapowiedziała, że za dwa tygodnie komisja dostanie od niej wnioski pokontrolne z kontroli przeprowadzonych w resortach, które brały udział w pracach nad ustawą.
Dopytywana o pismo przewodniczącego rady programowo-konsultacyjnej magazynu
branży hazardowej „Interplay” Eugeniusza Wiecha z jesieni 2008 roku, w którym informował ją o licznych nieprawidłowościach związanych z pracami nad nowelizacją ustawy hazardowej, Pitera powiedziała, że po otrzymaniu tego dokumentu zwróciła się do ministra finansów z prośbą o ustosunkowanie się do postawionych zarzutów.
Jak oceniła, zarzuty były „dość ogólne” i obejmowały kilkuletni okres prac
nad ustawą.
Poinformowała, że otrzymaną z resortu finansów „dość obszerną” odpowiedź,
zawierającą „wszystkie aspekty tej sprawy” przesłała do Wiecha 14 stycznia
2009 r.
–
Pan przewodniczący nie zgłosił do mnie więcej żadnej informacji, że
podważa, kwestionuje, doprecyzowuje, prosi o dalsze działania –
relacjonowała. –
W związku z tym uznałam, że sprawa została wyjaśniona, bo nie było podstaw, żeby kwestionować słuszność stanowiska Ministerstwa Finansów – powiedziała. Dodała, że uznała, iż wątpliwości Wiecha zostały rozwiane.
Julia Pitera zeznała, że w sprawie kontroli zakładów bukmacherskich w internecie zwracała się do resortu finansów i komendanta głównego policji.
Po zapoznaniu się z tekstem w „Gazecie Prawnej” pt. „Budżet traci na hazardzie w internecie” z 22 lipca 2009 roku, który wskazywał na niebezpieczeństwo, jakie niesie dla wpływu do budżetu państwa niemożność kontrolowania zakładów bukmacherskich w internecie, zwróciła się do Ministerstwa Finansów. Pitera relacjonowała, że wysłała zapytanie do resortu 27 lipca 2009 roku. Dodała, że Ministerstwo Finansów potwierdziło
„trudność sytuacji i trudności z zabezpieczeniem tego typu hazardu (w
internecie)”.
Zaznaczyła, że w sprawie hazardu w internecie skierowała również pismo do
komendanta głównego policji, a odpowiedź od niego uzyskała 7 października
2009 roku.
–
Komendant stwierdza, że jest to problem, który niewątpliwie istnieje. Tłumaczy wszelkie kwestie techniczne i problemy z uniemożliwieniem tego procederu ze względu na to, że odbywa się to za pośrednictwem serwerów
usytuowanych poza Rzeczpospolitą Polską - mówiła Pitera.