– To prowokacja, a nie manifestacja – tak o wieczornym proteście zwolenników przeniesienie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia mówił w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Marek Jurek. – To nie aż tak, to nie przyjmowana do tej pory metoda kontrakcji – ripostował Józef Oleksy.
– Rozumiem tych, którzy chcą zademonstrować swoje zdanie i poglądy, tak jak tych, którzy chcą być przy krzyżu. Ale jest to forma konfrontacyjna, tam się może wszystko zdarzyć – mówił Oleksy.
– Nie bardzo wierzę w to, że to będzie pokojowa forma. Wydaje mi się, że ten krzyż jest już mocno sponiewierany w tej dyskusji. A ja na to się nie godzę, chcę, by ten krzyż był w kościele – przekonywał były premier.
Jurek przekonywał, że jest możliwe pokojowe rozwiązanie tej sprawy.
– Dziś zaapelowałem do pana prezydenta, a także do lidera PiS, aby razem podjęli jakieś działania na rzecz uspokojenia nastrojów. By przywrócono atmosferę szacunku. By nie dochodziło do tego, co się dziś działo, do obrażania uczuć religijnych – przekonywał były marszałek Sejmu.
Apelował też do władz Warszawy o odwołanie demonstracji.
– Gdzie widzieliśmy demonstrację w środku nocy. To jest jakieś kuriozum – mówił Jurek.
– Wszyscy wiemy, jak wygląda Krakowskie Przedmieście. To jest mała przestrzeń i władze samorządowe ze względu na bezpieczeństwo uczestników mają obowiązek odwołać taką manifestację – argumentował Jurek.
Oleksy jednak podkreślał, że władze miejskie nie mogą zabronić takiej demonstracji, jeśli organizatorzy spełnili wszystkie wymogi formalne. Zgoda jest według niego wydawana automatycznie.
– Gdyby Jarosław Kaczyński był mężem stanu to, by tam pojechał tego wieczoru, gdy była tam awantura, zwrócił się do tych ludzi i powiedział „to jest krzyż mojego brata i innych co zginęli, pomóżcie mi go przenieść do kościoła". A tak tworzy spór moralny, który gorszy wielu ludzi – mówił Oleksy.
– Ten krzyż nie może być traktowany instrumentalnie. Krzyż nie jest zastępczym substytutem żadnych pomników w celu uczczenia wielkości ludzkiej – podkreślał Jurek.
Oleksy apelował do Kaczyńskiego do rozdzielenia osobistego dramatu od sytuacji pod pałacem. Jurek zwrócił się zaś do nowego prezydenta, by zaprosił Kaczyńskiego na wspólne rozmowy, gdzie wypracowano by jak dalej postępować z sytuacją na Krakowskim Przedmieściu.