Do stenogramów rozmów między biznesmenami z branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem dotarła TVP Info.
– Opier... go za to, że mówił co innego, że przynajmniej pół roku spokoju – mówi w nich Ryszard Sobiesiak o Zbigniewie Chlebowskim. Chodziło o niekorzystne dla branży zmiany w przepisach.
TVP Info dotarła do materiałów operacyjnych CBA – stenogramów z rozmowy Ryszarda Sobiesiaka z Janem Koskiem. Kosek pyta w niej Sobiesiaka, czy rozmawiał ze Zbigniewem Chlebowskim i czy „oni to zblokują”.
– On mówi tak – odpowiada Sobiesiak.
– Opier... go za to, że mówił co innego, że przynajmniej pół roku spokoju – dodaje.
Zdaniem Sobiesiaka „odpowiedź była taka, ale na razie tak to musi iść” . Sobiesiak opowiada też o swoim pomyśle, który przedstawił na spotkaniu ze Zbigniewem Chlebowskim.
Chodzi o to by „znaleźć jakiegoś idiotę nie z ich partii, który by wstał i opowiedział wszystkie głupoty” ministra Kapicy i dyrektorki z ministerstwa finansów. Jak podsumowuje „żeby to upier...ć". Dodaje ze właśnie idzie w tej sprawie do Mirosława Drzewieckiego.
Sobiesiak i Kosek rozmawiali o wprowadzeniu do ustawy hazardowej zapisów wprowadzających dopłaty do gier. Z materiałów CBA wynika, że obaj biznesmeni podjęli zabiegi w celu zablokowania wejścia w życie przepisów dotyczących dopłat.
W czasie zeznań przed sejmową komisją śledczą Kosek mówił, że nie prosił nigdy Chlebowskiego, by cokolwiek blokował. Podkreślił, że nie prosił również Sobiesiaka, by ten wpłynął w tej kwestii na polityka PO.
Część materiałów operacyjnych CBA nigdy nie ujrzy światła dziennego. Zdaniem CBA prokuratura może wystąpić o odtajnienie tych dokumentów. Prokuratura jednak jest innego zdania.
Były szef CBA, odwołany w pierwszych dniach po ujawnieniu afery hazardowej uważa, że całość dokumentacji operacyjnej powinna zostać upubliczniona, a z dokumentów wynika że były podstawy aby postawić wysokim urzędnikom państwowym zarzuty.
– Myślę tu o nadużyciu władzy w celu przysporzenia korzyści majątkowej innym osobom to jest art 231 kk. Uważam, że takie zarzuty powinny być postawione Mirosławowi Drzewieckiemu – mówi Mariusz Kamiński.
SLD również uważa, że opinia publiczna powinna zapoznać się z całością dokumentów. Za takim rozwiązaniem są także posłowie Platformy.