Strona główna » Informacje » Polska
Sprawę zbada minister Pitera

Nielegalny lobbing w komisji „Przyjazne Państwo”?

Autor: Wiktor Ferfecki
  • A
  • A
  • A
16:15
27.04.2011
Przewodniczący komisji „Przyjazne Państwo” Adam Szejnfeld (PO) na jedno z posiedzeń wprowadził biznesmena z branży budowlanej, przedstawiając go jako swojego doradcę. Biznesmen przekonywał do zmian w prawie budowlanym. Nie dodał, że zyskałaby na nich związana z nim firma. – To mocno niepokojąca sytuacja – ocenia w rozmowie z portalem tvp.info minister ds. walki z korupcją Julia Pitera i zapowiada, że przyjrzy się sprawie.
Przewodniczący Komisji „Przyjazne Państwo” Adam Szejnfeld (Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)
Przewodniczący Komisji „Przyjazne Państwo” Adam Szejnfeld (Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

Biznesmen nazywa się Robert Oppenheim. Jest założycielem i głównym udziałowcem firmy budowlanej RC Development. Do grudnia był jej prezesem. Zasiada też w radzie nadzorczej jednej ze spółek oferujących pożyczki pod nieruchomości. W ostatnich latach pracował w zarządach i radach nadzorczych kilkunastu dużych firm związanych z sektorem budowlanym.

Na posiedzenie Komisji „Przyjazne Państwo” 24 marca przyszedł jednak nie jako biznesmen, a „doradca w sprawach budownictwa i planowania przestrzennego” szefa Komisji Adama Szejnfelda. O związkach z branżą nie poinformował uczestników posiedzenia, a nazw reprezentowanych przez siebie podmiotów nie wpisał na listę, którą przed wejściem na salę obowiązkowo wypełniają lobbyści.

Posiedzenie było poświęcone zmianom w prawie budowlanym. Uczestniczył w nim m.in. wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń i główny inspektor nadzoru budowlanego Robert Dziwiński. Podczas posiedzenia poseł Adam Szejnfeld poprosił Roberta Oppenheima, by przedstawił projekt nowelizacji prawa budowlanego. Nowelizacja zakłada, że deweloper w większości przypadków nie musiałby już pozyskiwać pozwoleń na budowę. Wystarczyłoby, że zgłosiłby inwestycję. Gdyby właściwy organ w ciągu 30 dni nie wniósł sprzeciwu, oznaczałoby to milczącą zgodę na budowę. Gdyby nowelizacja weszła w życie, zyskałaby na tym cała branża budowlana, w tym firma, w której większościowe udziały ma biznesmen.

– To jest rzecz skandaliczna – komentuje prof. Antoni Kamiński, specjalista w dziedzinie korupcji i były prezes Transparency International Polska. – Przedstawianie jako bezstronnego eksperta kogoś, kto jest stroną, jest nielegalnym lobbingiem ze złamaniem wszelkich zasad i procedur – wyjaśnia.

Sytuacja budzi też wątpliwości minister ds. walki z korupcją Julii Pitery. W rozmowie z portalem tvp.info obiecuje że zbada sprawę. – Nie mam nic przeciwko temu, żeby pan Oppenheim przyszedł do Sejmu. Musi jednak napisać przy nazwisku, kogo reprezentuje. Jeśli osoba o niewiadomej sytuacji zawodowej jest przedstawiana jako doradca posła, zaburza to ocenę jej opinii. Jej wypowiedzi są odbierane jako zdanie parlamentarzysty, a nie człowieka zainteresowanego swoją działalnością zawodową – dodaje.

Wątpliwości specjalistów w dziedzinie korupcji budzi też sama propozycja zmian w prawie budowlanym. – Gdyby ta ustawa weszła w życie, mogłaby zrodzić nową formę korupcji: płacenia urzędnikowi za usługę bezczynności – ocenia minister Pitera.

W dodatku projekt łudząco przypomina nowelizację prawa budowlanego, którą przed dwoma laty przyjął już Sejm. Do Trybunału Konstytucyjnego skierował ją nieżyjący prezydent Lech Kaczyński. Argumentował, że sąsiedzi inwestora byliby w praktyce postawieni przed faktem dokonanym. Nie musiałby bowiem nikogo powiadamiać o planowanej budowie. 21 kwietnia, już po posiedzeniu Komisji „Przyjazne Państwo”, Trybunał przyznał rację zmarłemu prezydentowi.

Jaki jest sens pracy nad ustawą, co do której ma się wkrótce wypowiedzieć Trybunał Konstytucyjny? – To jest ustawa, na którą w Polsce czekają nie tylko inwestorzy, ale w ogóle ludzie zainteresowani rozwojem naszego kraju – tłumaczy Adam Szejnfeld. – A z podobieństwem do ustawy, którą zawetował prezydent, jest jak w reklamie: „prawie” robi wielką różnicę. Sprawy, co do których zastrzeżenia miała głowa państwa, postaraliśmy się potraktować inaczej, by takich wątpliwości już nie było – zaznacza.

Poseł PO dodaje, że poprosił Roberta Oppenheima o zaopiniowanie projektu, bo „ustawy w Polsce często są tworzone w oderwaniu od praktyki”. – Z prośbą o opinię zwróciłem się również do Biura Analiz Sejmowych i Izby Radców Prawnych. To projekt mojego autorstwa. Pan Oppenheim nie napisał w nim nawet przecinka – wyjaśnia.

O wyjaśnienia poprosiliśmy też Roberta Oppenheima. Wysłał do redakcji maila, w którym napisał, że zgodził się nieformalnie doradzać komisji, by uniknąć scenariusza z ponownym skierowaniem zmian w prawie budowlanym do Trybunału Konstytucyjnego. Dodał, że żadna z firm, z którymi jest obecnie związany, nie odniesie korzyści z ustanowienia nowego prawa. Zarzuty dotyczące lobbingu nazwał groteskowymi. Nie odpowiadał na prośby o dalsze wyjaśnienia. Odkąd zaczęliśmy się zajmować tą sprawą, ma wyłączony telefon komórkowy.

Wiktor Ferfecki

 
 
 
...
 

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: