Wiadomość została wysłana.
Jak wynika z aktu oskarżenia, Mazur miał opłacić odpowiednim osobom przelot do USA w tej sprawie, co przerwało aresztowanie polonijnego biznesmena w związku z jego procesem ekstradycyjnym.
Według aktu oskarżenia, podstawą zarzutów dla obu sądzonych gangsterów oraz samego Mazura były m.in. zeznania Zirajewskiego. Miano go pytać na spotkaniu gangsterów, czy zabije ”dużego psa z Warszawy”; nie potrafił on jednak wskazać, kto miał mu to powiedzieć.
Prok. Elżbieta Grześkiewicz podkreśliła, że początkowo Zirajewski zaprzeczał jakiejkolwiek wiedzy o sprawie Papały, ale potem zaczął mówić, licząc - jak dodała prokurator - na złagodzenie kary za udział w gangu płatnych zabójców w Wybrzeża (dostał za to w końcu 15 lat więzienia). Wskazał wtedy na Mazura i na znajomego Papały, Józefa Sasina, których miał widzieć razem z gangsterem Nikodemem Skotarczakiem podczas złożonej mu propozycji zabicia Papały. Według prokuratury, zeznania Zirajewskiego potwierdzono ”na tyle, na ile było to możliwe”, relacjami innymi świadków.
Proces dekady
Ponad jedenaście lat zajęło prokuratorom wysłanie do sądu pierwszego aktu oskarżenia w sprawie najgłośniejszego zabójstwa w Polsce – morderstwa byłego szefa policji. Na ławie oskarżonych zasiadają Andrzej Z. pseudonim „Słowik” uważany za pośrednika między kilerami a Edwardem Mazurem (polonijnym biznesmen z Chicago) oraz Ryszard Bogucki, mimo że jak przyznają prokuratorzy sam nie pociągał za spust, uznany przez śledczych za szefa komanda śmierci.
Warszawski Sąd Okręgowy odczytał akt oskarżenia, nie przychyliwszy się do wniosku obrońców o zwrócenie sprawy do prokuratury. Jeszcze przed rozpoczęciem jego odczytywania Ryszard Bogucki stwierdził, że nie ma nic wspólnego z zabójstwem Marka Papały. Zaznaczył, że prokuratura wybiórczo przyjęła zeznania, zaś akta zawierają takie luki, iż akt oskarżenia jest obrazą dla osoby średnio inteligentnej. Wbrew opiniom adwokata, wyraził też zgodę na publikację swego nazwiska i wizerunku, ponieważ – jak twierdzi – jest niewinny. W chwili zabójstwa był w ośrodku w Cetniewie a z całą sprawą nie ma nic wspólnego.
Natomiast Andrzej Z. nie zgodził się na publikację swych danych. Po odczytaniu aktu oskarżenia nie przyznał się też do winy.
– Nie wiem, kto zabił Marka Papałę i kto zaplanował to
morderstwo. Nie uczestniczyłem w spotkaniu w hotelu Marina, gdzie miano rozmawiać o
zabójstwie pana Papały – powiedział w sądzie.
„Słowik” przyznał, że w śledztwie potwierdził, że uczestniczył w tym spotkaniu i
zeznał, że Edward Mazur miał go pytać, czy zna kogoś, kto by się podjął
zabicia Papały. Dodał także, że był to wynik porozumienia z prokuraturą:
on potwierdzi ten fakt, a w zamian miano uchylić wobec niego areszt i wycofać
zarzuty wobec niego. – Zrozumiałem, że zostałem wykorzystany i oszukany – oświadczył oskarżony, dodając, że wtedy odwołał te zeznania jako
nieprawdziwe.
Powiedział też, że z osób, które miały być na tym spotkaniu, znał tylko
Nikodema Skotarczaka. – Zirajewskiego nie znałem; zobaczyłem go po raz
pierwszy na konfrontacji – powiedział Z. dodając, że nie spotkał się też nigdy z Edwardem Mazurem.
Na ławie oskarżonych zabrakło zresztą tego najważniejszego z bohaterów dramatu – poszukiwanego za zlecenie zabójstwa i jego ewentualnych popleczników. Nie udało się też znaleźć dowodów pozwalających na postawienie przed sądem cyngla. Z aktu oskarżenia można wywnioskować, że na zabójcę typowano Siergieja S., członka klubu płatnych zabójców z Trójmiasta.