Patolodzy ustalili, że przyczyną śmierci dziecka był tępy uraz głowy. Z zeznań matki dziecka wynika, że dziewczynka wypadła jej z rąk i zmarła po uderzeniu w głowę. Według prokuratorów jest to prawdopodobna wersja wydarzeń.
Śledczy podkreślają jednak, że do przedstawienia ostatecznej i wiążącej opinii konieczne jest rozpoznanie sprawy przez biegłych. Opinia biegłych na piśmie powinna wpłynąć w najbliższych dniach.
Prok. Zawada-Dybek powiedziała, że ojciec dziecka nadal ma status świadka.
– Nie wykluczamy jego ponownego przesłuchania – dodała.
Z dotychczasowych ustaleń nie wynika, aby inna osoba niż matka była świadkiem wydarzeń.
Ciało dziewczynki znaleziono w nocy z piątku na sobotę, w ruinach budynku kolejowego przy parku Żeromskiego w Sosnowcu. Miejsce ukrycia zwłok wskazała matka. Zeznała, że dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Mała Magda miała się wyślizgnąć z kocyka i uderzyć głową w wysoki próg w mieszkaniu.
Katowicki sąd aresztował na dwa miesiące matkę dziecka. Decyzję uzasadnił obawą, że Katarzyna W. może mataczyć. Prokuratura postawiła kobiecie zarzut nieumyślnego spowodowania jej śmierci. Grozi jej do 5 lat więzienia.
„Sam Rutkowski nie mógł podejmować działań”
W odrębnym postępowaniu zostanie zbadany udział w poszukiwaniach Magdy Krzysztofa Rutkowskiego. Ten wątek, wyłączony z katowickiego śledztwa, trafił do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Prokuratorzy z Katowic uznali, że
sprawę trzeba przekazać do innej jednostki, by pod ich adresem nie padły zarzuty o brak bezstronności.
– Chodzi o ustalenie, czy podejmowane przez niego działania były zgodne z przepisami prawa i przede wszystkim z ustawą o usługach detektywistycznych, jak również, czy nie wyczerpał on znamion innych przestępstw opisanych w Kodeksie karnym – powiedziała Zawada-Dybek.
Jak powiedział Michał Szułczyński z gliwickiej prokuratury,
pierwszy wątek postępowania będzie dotyczył art. 245 Kodeksu karnego, czyli użycia przemocy lub groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na świadka, kolejny – niepowiadomienia organu prowadzącego postępowanie karne o zawarciu umowy związanej z tym postępowaniem. Trzeci dotyczy świadczenia usług detektywistycznych i wykonywania czynności zastrzeżonych dla organów i instytucji państwa.
MSW analizuje sprawę i informuje, że sam Rutkowski nie ma licencji detektywa. Została ona mu cofnięta 1 czerwca 2009 r.
– Ponieważ nie ma takiej licencji, nie może sam wykonywać czynności określonych w ustawie dotyczącej usług detektywistycznych – a więc m.in. uzyskiwać od osób informacji, zbierać ich i przetwarzać – zaznaczyła rzecznik ministerstwa Małgorzata Woźniak.
Spółka „Rutkowski Biuro Detektywistyczne Security-Service” ma koncesję zarówno na usługi detektywistyczne, jak i związane z ochroną osób i mienia, realizowane w formie bezpośredniej ochrony fizycznej. W praktyce oznacza to, że sama spółka i pracujący w niej detektywi mogli podejmować działania w sprawie Madzi, ale Rutkowski – nie.
Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami detektywi są uprawnieni do
przetwarzania danych osobowych, zebranych w toku wykonywanych czynności
detektywistycznych, bez zgody osób, których te dane dotyczą i w zakresie
prowadzonej sprawy. Mogą też uzyskiwać informacje od osób fizycznych,
przedsiębiorców, instytucji, a także organów administracji rządowej lub
samorządowej.