Zapowiedzi dymisji są pierwszym krokiem podjętym przez ministra Krzysztofa Kwiatkowskiego po opublikowaniu wstępnego raportu specjalnego zespołu kontrolnego. Bada on okoliczności śmierci jednego z kluczowych świadków w sprawie zabójstwa generała Marka Papały.
Zespół od poniedziałku pracuje w areszcie śledczym w Gdańsku, gdzie zmarł kluczowy świadek w sprawie zabójstwa byłego szefa policji, generała Marka Papały. Do dziś przesłuchano już ponad 150 świadków, przeprowadzono 18 przeszukań, zabezpieczono 596 zdowodów i 25 istotnych dla śledztwa śladów. Z opinii biegłego wynika, że Artur Zirajewski zmarł z powodu zatoru w tętnicy płucnej. Prokurator Zbigniew Niemczyk powiedział, że śmierć nastąpiła z przyczyn chorobowych i nie stwierdzono innych jej powodów. Końcowa opinia sekcyjna zostanie przedstawiona w ciągu 30 dni.
Najważniejsza hipoteza śmierci
Najbardziej brana obecnie pod uwagę prokuratorska hipoteza śmierci Artura Zirajewskiego głosi, że mógł on próbować uciec, ale zażył zbyt dużo leków nasennych. Gdańska prokuratura przyjęła pięć wersji zdarzenia - podał prokurator krajowy Edward Zalewski. Według Niemczyka, jedna z nich głosi, że Zirajewski mógł próbować uciec z więzienia, bo „gromadził” leki, by trafić do szpitala, skąd mógł usiłować uciec. W listopadzie 2009 r. pisał on żonie, aby przemyciła mu 50-60 środków nasennych, „by lepiej zasypiać” oraz zrzekł się notarialnie roszczeń co do „pewnego majątku rodzinnego”. Zaczął się też uczyć jęz. angielskiego, bo - według Niemczyka - być może chciał uciec za granicę.
Zdaniem Niemczyka, próba ucieczki mogła się nie powieść, bo leki nasenne zadziałały źle i stan Zirajewskiego nie pozwolił mu kontynuować działań, które mógłby podjąć po dostaniu się do szpitala poza więzieniem. Inne wersje śledcze są związane z domniemaną wolą popełnienia przez niego samobójstwa.
Śmierć świadka
Artur Zirajewski, który zmarł w niedzielę w areszcie śledczym w Gdańsku, 28 grudnia trafił do szpitala po zatruciu lekami nasennymi, które przepisał mu więzienny lekarz. Kajetan Dubiel z Centralnego Zarządy Służby Więziennej powiedział, że skazany był nieprzytomny, a w jego celi znaleziono list do żony. List zawierał pełnomocnictwo postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i wskazówki dotyczące wychowania dzieci.W opinii Dubiela, nie był to pożegnalny list samobójcy.
Do 31 grudnia Zirajewski przybywał w szpitalu MSWiA. Lekarze rozpoznali u niego zatrucie lekami i zapalenie płuc. Właśnie tego dnia został przewieziony do aresztu śledczego w Gdańsku. Osadzono go w oszklonej celi pod stałą obserwacją strażników i służby medycznej. Strażnik zeznał, że więzień stracił przytomność podczas wykonywania czynności higienicznych. Z kolei z zeznań współwięźniów wynika, że mężczyzna w grudniu dostał od jednego ze skazanych gryps, który bardzo go zdenerwował.
Śmierć Artura Zirajewskiego stawia pod znakiem zapytania możliwość ekstradycji do Polski Edwarda Mazura. To na podstawie zeznań gangstera Mazurowi postawiono zarzut zlecenia zabójstwa szefa policji generała Marka Papały. Prokuratura twierdzi jednak, że nie rezygnuje ze starań o ekstradycję polonijnego biznesmena.