– To nie Episkopat spowodował ten konflikt i nie Episkopat go rozwiąże – tak spór o krzyż komentuje abp Józef Michalik. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” mówi o upolitycznieniu sprawy i przetargach o krzyż. Jego zdaniem pod Pałacem Prezydenckim sytuację zaogniali „dodatkowi manipulatorzy”.
– To nie Episkopat spowodował ten konflikt i nie
Episkopat go rozwiąże. Mogą to zrobić tylko prezydent i zainteresowani
liderzy opozycyjnych partii – powiedział abp Michalik, Metropolita Przemyski, przewodniczący Konferencji
Episkopatu Polski.
Jego zdaniem „krzyż został upolityczniony przez dwie, lub więcej, orientacje
polityczne. Stał się narzędziem przetargu”.
Hierarcha podejrzewa też, że za ludźmi modlącymi się pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim mogą stać dodatkowi manipulatorzy. Zwraca uwagę, że przez głośniki, które przyniesiono przed pałac nic nie mówiono przeciw Platformie ani PiS-owi.
– Krzyczano natomiast: „księża nie zabierajcie nam krzyża”, tak jakby Kościół był winien – mówi arcybiskup Michalik.
Jego zdaniem, okazało się też, że naród myśli
zupełnie inaczej niż ludzie, którzy są dzisiaj u władzy. „Ale narodu nikt nie
chce słuchać”. Uważa on, że aktualne wydarzenia są także wyrazem
niezadowolenia ze stylu, w jakim prowadzony jest dialog ze społeczeństwem.
Odnosząc się do możliwości rozwiązania konfliktu abp Michalik uważa, że
trzeba dać satysfakcję tym, dla których ten konkretny krzyż jest symbolem.
– Stać nas na to, by uczcić nowym symbolem pamięć zarówno wydarzeń katyńskich
sprzed 70 lat, jak i najnowszych - pod Smoleńskiem. Władze pod naciskiem
społecznym będą musiały to uczynić – powiedział.
Arcybiskup Michalik zwraca uwagę na zachowanie lewicy w sytuacji tego konfliktu. Podkreśla, że po raz kolejny odkryła ona przyłbicę i pokazała kim jest. Zdaniem hierarchy nie ma bowiem lewicy „bez walczącego ateizmu, bez marksizmu i bez nienawiści do tego co się wiąże z Bogiem i religią”.