W olsztyńskim szpitalu uniwersyteckim zmarła 48-letnia
mieszkanka Pisza, zarażona wirusem A/H1N1. Kobieta
chorowała na białaczkę i osłabiony organizm został
zaatakowany przez wirusa nowej grypy. Według lekarzy, to
właśnie on był przyczyną śmierci kobiety.
Wzrost liczby zachorowań na grypę A/H1N1 powinien w
Polsce potrwać jeszcze ok. dwóch tygodni, po czym prawdopodobnie ustąpi.
To trzeci taki przypadek na Warmii i Mazurach. Od 1 października w regionie potwierdzono 97 przypadków
zarażeniem wirusem A/H1N1. Jak powiedział wicedyrektor wojewódzkiego Sanepidu Feliks Jarocki na antenie Radia Olsztyn, stan
sześciu osób jest poważny.
Wciąż największa zachorowalność w regionie jest w powiecie olsztyńskim, gdzie wirusa nowej grypy wykryto u 52 osób.
W sobotę na warszawskiej Politechnice odbyła się konferencja dot.
wykorzystania nauki w zarządzaniu kryzysowym. Eksperci omawiali m.in.
zagrożenia epidemiczne – w tym także wirusem nowej grypy A/H1N1.
–
Cały czas monitorujemy sytuację, także wszystkie zgony z powodów
grypopochodnych. Musimy jednak pamiętać, że pod tym względem sytuacja
tegoroczna nie różni się od tego, z czym mieliśmy do czynienia rok temu –
uspokajał Przemysław Guła, szef Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Jak wyjaśnił, dotychczas w przypadku grypy sezonowej model był taki, że po
nagłym wzroście liczby zachorowań – jesienią – następowała stabilizacja
sytuacji, a później – gdy robiło się zimno – dwa miesiące spokoju i kolejny
wzrost po odwilży. –
W tym przypadku jest inaczej. Doświadczenia m.in. Ukrainy
i państw zachodnich pokazują, że po nagłym wzroście zachorowalności następuje
gwałtowny spadek. W Polsce taki wzrost prawdopodobnie potrwa jeszcze ok. 2
tygodni – zaznaczył.
Prof. Tadeusz Wijaszek, dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w
Puławach, powiedział natomiast, że z badań wynika, iż nowej grypy raczej nie
powinny obawiać się osoby, które wcześniej chorowały na grypę Hongkong lub
rosyjską (występowały one w latach 1957, 1958). –
Generalnie nowa grypa jest
tak naprawdę zagrożeniem dla osób, które są alergikami, mają astmę czy
problemy z układem krążenia – dodał.
Polscy naukowcy na razie szukają śladów obecności wirusa w naszym kraju.
Badane są ptaki i konie, które na tę odmianę są szczególnie wrażliwe. –
Wirus
ten po raz pierwszy pojawił się w Afryce w latach 50., później pojawił się w
Europie – we Francji i Włoszech, a następnie w Stanach Zjednoczonych –
zaznaczył. Jak dodał, prawdopodobieństwo, że trafi również do Polski, jest
duże.
W całej Polsce obecność wirusa A/H1N1 potwierdzono u ok. 750 osób. Według
danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego, zmarło 18 osób.