Za naganne Rada Etyki Mediów uznała opublikowanie przez „Super Express” materiałów dotyczących senatora Krzysztofa Piesiewicza. Film nagrały osoby, które później szantażowały Piesiewicza. Uznano, że tabloid, który z nich skorzystał, stał się wspólnikiem szantażystów. Zarzuty odpiera „Super Express”.
„W związku z publicznym oszczerstwem Rady Etyki Mediów, jakoby „Super
Express” publikując krytyczne materiały o senatorze Krzysztofie Piesiewiczu stał się wspólnikiem
szantażystów, żądamy natychmiastowych przeprosin od REM” - napisał w oświadczeniu przesłanym w
niedzielę PAP redaktor naczelny „Super Expressu” Sławomir Jastrzębowski.
„Jeżeli Rada nie naprawi swojego błędu zmuszeni będziemy bronić dobrego imienia jednej z trzech
najpoczytniejszych gazet w tym kraju przed sądem” – dodał.
Tabloid zamieścił zdjęcia z filmu ukazującego polityka PO w dwuznacznych
sytuacjach m.in. przebranego w damską sukienkę i niewykluczone, że podczas zażywania
narkotyków.
Magdalena Bajer z Rady Etyki Mediów podkreśla, że
publikacja była niedopuszczalna i poniżająca godność
człowieka. Jak zaznaczyła, naruszone zostały co najmniej
dwie zasady zapisane w Karcie Etycznej Mediów: zasada
szacunku i tolerancji oraz kierowania się przede wszystkim
dobrem odbiorcy.
Jej zdaniem miejsce takich zdjęć i filmów
jest w prokuraturze, a nie na łamach prasy.
– Według
niektórych, tabloidy mają pewną taryfę ulgową, ale są pewne
granice – zaznacza Bajer.