–
Główną przesłanką zastosowania wobec podejrzanej tymczasowego aresztu była
obawa matactwa – powiedział wiceprezes katowickiego sądu, sędzia Michał Dmowski. Decyzją sądu, dwumiesięczny okres aresztowania rozpoczął się z chwilą
zatrzymania Katarzyny W., czyli w czwartek wieczorem. Od tego czasu kobieta
była zatrzymana w komendzie policji. Teraz ten okres wliczono do okresu
tymczasowego aresztowania.
Wcześniej matka przyznała się do zarzucanego jej czynu i złożyła bardzo obszerne
wyjaśnienia. –
Potwierdziła wersję podawaną w mediach, że doszło do
nieszczęśliwego wypadku w mieszkaniu – powiedział na konferencji prasowej Mariusz Łączny z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Śledczy nie wykluczają, że postawione matce zarzuty mogą ulec zmianie. Dotychczas nie znaleziono jednak przesłanek, by zarzucić kobiecie dokonanie
zabójstwa.
Łączny dodał, że przesłuchano również pozostałe osoby z kręgu rodziny. Na razie nie zdecydowano o postawieniu zarzutów innym osobom niż matka.
Katarzyna W. została również poddana badaniom psychiatrycznym. Wynika z nich, że matka Magdy była poczytalna w momencie popełnienia czynu oraz że będzie mogła uczestniczyć w czynnościach procesowych. Prokuratura zaznaczyła jednak, że są to na razie wstępne wyniki badań.
W dalszym postępowaniu ważne będą też wyniki sekcji zwłok dziecka. Zostanie ona przeprowadzona w poniedziałek.
24 stycznia matka dziewczynki zawiadomiła policję, że została napadnięta, a napastnik porwał jej córkę. Policja rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania półrocznej Magdy. Przedwczoraj matka dziecka przyznała jednak, że dziewczynka wypadła jej z kocyka i uderzyła głową w próg. Ponieważ dziecko nie dawało oznak życia, w szoku i ze strachu postanowiła ukryć ciało, a potem upozorować atak na siebie i porwanie.
Po tych informacjach katowicka prokuratura zatrzymała matkę Magdy, a także przesłuchała w charakterze świadka ojca dziecka Nie postawiono mu żadnych zarzutów. Dodatkowe zeznania w prokuraturze złożył także detektyw Krzysztof Rutkowski, którego prokuratura poprosiła o wyjaśnienia po upublicznieniu przez niego materiałów, w których matka przyznaje, że dziewczynka zmarła w wyniku nieszczęśliwego wypadku.
Od soboty miejsce, gdzie znaleziono ciało Magdy, odwiedzają mieszkańcy Sosnowca. Płoną tam już setki zniczy; przynoszone są zabawki, maskotki i malowane przez dzieci kartki. Ludzie nie ukrywają, że są wstrząśnięci losem dziewczynki; inni ostro krytykują jej matkę.