Strona główna » Informacje » Polska
Aby zapobiec matactwu i ucieczce

Hoegstroem zostaje dłużej w areszcie

Autor: msies, zbyt; Źródło: PAP
  • A
  • A
  • A
12:15
01.07.2010
Podejrzany o zlecenie kradzieży napisu „Arbeit macht frei” z muzeum w Oświęcimiu Szwed Anders Hoegstroem pozostanie w polskim areszcie do 9 września – zdecydował sąd. O przedłużenie aresztu wystąpiła krakowska prokuratura okręgowa, aby uniknąć matactwa ze strony oskarżonego oraz ryzyka jego ucieczki.
Anders Hoegstroem został przetransportowany 9 kwietnia br. do Polski
Anders Hoegstroem został przetransportowany 9 kwietnia br. do Polski (fot. East News)
Prokuratura sporządziła już wniosek o pomoc prawną do strony szwedzkiej. Dokument musi być jeszcze przetłumaczony.

Sądzimy, że najpóźniej na początku tygodnia zostanie on przekazany stronie szwedzkiej. Wniosek dotyczy przesłuchania w charakterze świadków trzech osób – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.

Prokuratura nie podaje o kogo chodzi. Prawdopodobnie wśród tych osób jest szwedzki milioner Lars W., którego Hoegstroem miał wskazać jako domniemanego zleceniodawcę kradzieży napisu.

Prosimy o możliwość udziału w tym przesłuchaniu prokuratora, który prowadzi postępowanie – powiedziała Marcinkowska.

O przedłużenie aresztu do 20 września wobec Szweda wystąpiła krakowska prokuratura okręgowa prowadząca śledztwo w sprawie kradzieży. Według prokuratury Hoegstroem powinien pozostać w polskim areszcie, aby uniknąć matactwa z jego strony oraz ryzyka ucieczki. W ocenie śledczych wysokie jest też prawdopodobieństwo popełnienia zarzuconego mu czynu i wysokie zagrożenie karą.

Obrońca podejrzanego wnioskował o niestosowanie aresztu ze względu na postawę Hoegstroema w śledztwie, zapewniał też, że podejrzany nie będzie uciekał. Sąd uznał jednak, że wystarczającym powodem do przedłużania aresztu jest brak stałego miejsca pobytu Hoegstroema w Polsce, a co za tym idzie ryzyko ucieczki oraz wysokie zagrożenie karą.

Hoegstroem został zatrzymany w lutym w Sztokholmie i umieszczony w areszcie. Miesiąc później szwedzki sąd zdecydował, że zostanie on wydany Polsce, co nastąpiło w kwietniu.

Hoegstroemowi postawiono zarzut nakłaniania dwóch Polaków do kradzieży napisu „Arbeit macht frei”, będącego zabytkiem i dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury. Mężczyzna nie przyznał się do winy i przedstawił własną wersję wydarzeń, która jest weryfikowana przez prokuraturę. Szwedowi grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratura wyraziła zgodę na podawanie jego danych.

Kradzież napisu z muzeum w Auschwitz

Napis z muzeum w Auschwitz został skradziony w grudniu ub. roku
Napis z muzeum w Auschwitz został skradziony w grudniu ub. roku (fot. arch. PAP/EPA/Jacek Bednarczyk)
Do kradzieży napisu doszło 18 grudnia 2009 r. Napis odnaleziono 70 godzin później we wsi koło Torunia. Sprawcy kradzieży, zatrzymani w tym samym czasie, pocięli go wcześniej na trzy części.

Z ustaleń prokuratury wynika, że pięciu Polaków – wśród których znajdowali się wykonawcy i pośrednicy – działało na zlecenie pośrednika ze Szwecji. W prowadzonym przez polską prokuraturę śledztwie wątek trzech bezpośrednich sprawców kradzieży został wyłączony ze śledztwa i zakończony aktem oskarżenia. Oskarżeni przyznali się do winy, złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze i zostali 18 marca skazani przez sąd na kary od półtora roku do dwóch i pół roku pozbawienia wolności, i nawiązki pieniężne. Wyrok został wydany bez przeprowadzania procesu. Jest prawomocny.

Aktem oskarżenia nie zostali objęci pozostali podejrzani – Andrzej S. i Marcin A. Obaj kontaktowali się z podejrzanym o zlecenie kradzieży Andersem Hoegstroemem, dlatego prokuratura uznała, że bez przesłuchania Szweda materiał dowodowy przeciwko nim będzie niepełny.
 
 
 
...
 

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: