Fala kulminacyjna na Nysie Łużyckiej zbliża się do Zgorzelca. Według prognoz, poziom wody w mieście wyniesie 620 cm; to o metr mniej niż podczas sierpniowej powodzi, która spustoszyła powiat zgorzelecki. Zalania obawiają się również mieszkańcy Bogatyni. W mieście po raz kolejny zebrał się sztab kryzysowy.
Jeżeli sprawdzą się prognozy pogody na najbliższe dni,
to poziom wody w dopływach Nysy Łużyckiej może wzrosnąć o 20-40 cm. Opady
mają być znacznie mniejsze niż w ciągu ostatnich dwóch dób.
Do tej pory w regionie zostały podtopione gospodarstwa w kilkunastu
miejscowościach, przede wszystkim w powiatach zgorzeleckim i złotoryjskim. W Sieniawce została podtopiona stacja paliw; w gminie Bogatynia podtopione są
lokalne drogi oraz jeden z marketów.
Jak poinformował dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego we Wrocławiu, stany alarmowe są przekroczone na 21 wodowskazach w regionie, zaś ostrzegawcze na 23. Wysokie przekroczenie stanu alarmowego odnotowano m.in.
na Miedziance w Turoszowie.
W regionie nadal pada deszcz, ale opady nie są tak intensywne jak wczoraj.
Nie odnotowuje obecnie gwałtownych przyborów wody w rzekach powiedział
dyżurny.
Mieszkańcy Bogatyni boją się kolejnej powodzi. Kilka tygodni temu gwałtowna burza zniszczyła miasto. Wały przeciwpowodziowe nie wytrzymały. Blisko sto rodzin zostało bez dachu nad głową.
Teraz mieszkańcy i strażacy ponownie zabezpieczali miejsca, w których może wylać Miedzianka. W poniedziałek odwołano zajęcia w Szkole Podstawowej nr 1 w Bogatyni. Dzieci nie poszły do tej szkoły również we wtorek. – Zdecydowaliśmy się odwołać zajęcia, bo ta szkoła ucierpiała najbardziej w sierpniu – wyjaśnił zastępca burmistrza Bogatyni Jerzy Stachyra.
Ludzie czekają na pomoc
Trudna jest sytuacja w powiecie złotoryjskim. Jak poinformowali Twoje Info mieszkańcy Jadwisina, dwa domy są tam od poniedziałku odcięte od świata. Jedyny wąski mostek pozostaje nieprzejezdny. Ludzie mają do dyspozycji worki z piaskiem, lecz... po drugiej stronie wezbranej rzeki. Tymczasem poziom wody podnosi się i w korytarzu jednego z domów jest już woda.
W miejscowości Uniejowice w poniedziałek ewakuowano siedem osób, ponieważ osuwająca się ziemia zagrażała dwóm budynkom mieszkalnym.
Wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec podkreślił, że obecna sytuacja różni się od tej, jaka była w sierpniu.
– Obecnie mamy do czynienia z podtopieniami spowodowanymi wodami, które spływają z pól i lasów. Wody rzeczne utrzymują się w korytach bądź międzywalach – wyjaśnił.
W regionie ogłoszono alarmy powodziowe w powiatach zgorzeleckim, lwóweckim,
lubańskim oraz bolesławieckim. Alarmy obowiązują również w gminach Zagrodno, Pielgrzymka i Platerówka, Marciszów oraz mieście Nowogrodziec. W sześciu miejscach na Dolnym Śląsku obowiązują pogotowia przeciwpowodziowe.