Chory na świńską grypę wrocławianin mógł umrzeć, bo w aparaturze medycznej wysiadła bateria. Jego życie uratowała szybka interwencja strażaków, którzy wygenerowali zasilanie.
Baterie zawiodły w drodze do wrocławskiego szpitala. W tzw. płuco-sercu skończyło się zasilanie. Urządzenie podłączono do prądu na stacji.
Jednak ponieważ chory musiał jak najszybciej dotrzeć do szpitala, do akcji włączyli się strażacy. Pomoc polegała na podłączeniu energii elektrycznej z agregatu.
– Działaliśmy w sytuacji najwyższej konieczności – tłumaczyli strażacy, którzy odholowali pojazd. Dzięki temu pacjent szybko znalazł się w szpitalu.
Chory na grypę mężczyzna to 32-letni lekarz. Od kilkunastu dni jest nieprzytomny. Pracował na oddziale ratunkowym w Kępnie.