Kanadyjski reżyser-dokumentalista Rob Spence za pomocą mikrokamery zamontowanej we własnym sztucznym oku chce stworzyć film dokumentalny. Sam mówi o sobie: „okoborg”.
Rob Spence z Toronto stracił prawe oko w wypadku na farmie dziadka. Był wtedy nastolatkiem. Teraz ma 36 lat i zdecydował wykorzystać brak oka.
Sztuczne oko, które nosił od czasu wypadku, zastąpił okiem z… miniaturową kamerą. Prototyp, który ukończono w ubiegłym roku, został określony przez magazyn „Time” mianem jednego z najlepszych wynalazków 2009 r. Oko zbudowano z pomocą Steve’a Manna, profesora ze słynnego Massachusetts Institute of Technology.
Rob nazywa siebie „okoborgiem”.
W oku zamontowana jest bezprzewodowa mikroskopijna kamera. Nie jest ona w żaden sposób połączona z mózgiem reżysera, ani nie poprawia jego widzenia. Ma jednak inną funkcę – nagrywa wszystko, co widzi Spence.
Co więcej, zawiera bezprzewodowy nadajnik, dzięki któremu każda sekunda życia reżysera przesyłana jest do komputera. Wszystko to na żywo.
Obecny model ma niską rozdzielczość i słaby nadajnik, więc by uzyskać pełen sygnał Spence musi trzymać antenę przy policzku, ale ulepszona wersja jest już w drodze.
– W przeciwieństwie do was, ludzi, ja mogę się wciąż aktualizować – mówi „okoborg”.
Spence ma też wersję oka wyposażoną w diodę LED świecącą na czerwono.
Jako reżyser Spence chce wykorzystać swoją nową kamerę. Zamierza nakręcić film, którego nie mógłby zrobić za pomocą tradycyjnej kamery. Planuje przeprowadzać rozmowy z różnymi ludźmi nie informując ich, że wszystko jest nagrywane.
– Gdy przynosisz kamerę, ludzie się zmieniają – tłumaczy Kanadyjczyk, który stawia na „autentyczność”.
Dopiero po zakończeniu rozmowy chce on wyjawić rozmówcy, że wszystko było nagrywane. Wtedy ta osoba będzie mogła zdecydować, czy pozwolić reżyserowi wykorzystać materiał, czy też nie.
Kliknij by obejrzeć wywiad z reżyserem.