Fundacja im. Hanki Bożyk już po raz drugi nagrodziła osoby, które bezinteresownie przyczyniły się do uratowania ludzkiego życia. W tym roku medalami i dyplomami uhonorowane zostały cztery osoby. Laureaci otrzymali też nagrody pieniężne.
Ryszard Zborowski, policjant z Sulęcina, uratował młodą dziewczynę, która chciała popełnić samobójstwo. Gdy nie udało mu się przekonać dziewczyny, by zeszła z torów, sam przeniósł ją na pobocze i uratował przed nadjeżdżającym pociągiem.
Mateusz Waldek, ratownik z Warszawy, uratował tonącą dziewczynę w Krynicy Morskiej. Choć warunki były niesprzyjające, popłynął do tonącej i przyholował ją do brzegu. Dziewczyna była pod wpływem alkoholu. Odeszła, nawet nie dziękując swojemu ratownikowi.
Doktor Robert Bonek, neurolog z Bydgoszczy, przyjął bez skierowania kobietę, która – jak się później okazało – miała guza mózgu. Młode małżeństwo zwróciło się do lekarza o pomoc, a zgłaszane przez kobietę objawy, świadczyły o poważnym stanie.
Czwartym uhonorowanym jest strażak, Damian Zawadzki. Wyciągnął mężczyznę z samochodu przygniecionego przez drzewo. W uzasadnieniu kapituła konkursu zaznaczyła, że narażając własne życie uchronił kierowcę rozbitego samochodu przed kalectwem, a nawet utratą życia.
Hanka Bożyk zmarła w 2010 roku. Mimo że stacja pogotowia ratunkowego znajdowała się 3 kilometry od jej domu, karetka nie zdążyła zjawić się na czas. Przyjechała dopiero po godzinie od jej wezwania.
Paweł Bożyk – mąż Hani – powiedział, że w tym roku Fundacja otrzymała bardzo dużo zgłoszeń o osobach, które uratowały komuś życie. Bezinteresowną pomoc, czasem z narażeniem własnego życia, niosą często ludzie młodzi.