Historia kobiety, którą uciekła od męża oprawcy, poruszyła serca telewidzów i internautów. Trzy dni temu „Wiadomości” wyemitowały wstrząsający materiał, w którym informowały, że młoda kobieta błąka się po ulicach Wałbrzycha z dwojgiem małych dzieci. To dzięki państwu Pani Justyna, jej syn i córeczka mają już dom.
Jeszcze do niedawna pani Justyna tylko marzyła o przytulnym kącie dla siebie i swoich dzieci. Dziś po raz pierwszy oglądała mieszkanie, które oddał jej do dyspozycji na miesiąc czasu przedsiębiorca z Wałbrzycha. Jednocześnie zadeklarował chęć dalszej pomocy, również przy szukaniu pracy dla młodej mamy. Pan Dariusz Bernecki - rzecznik przedsiębiorcy poinformował, iż jego pracodawca o niewdzięcznym losie kobiety dowiedział się z „Wiadomości”.
Pani Justyna była zmuszona wrócić do rodzinnego Wałbrzycha, ponieważ w Warszawie, gdzie się wyprowadziła, była systematycznie bita przez męża, zawodowego wojskowego.
Schronienia nie udzieliła jej i wnukom własna matka - alkoholiczka. Na szczęście pomogli obcy ludzie, poruszeni sytuacją trzyosobowej rodziny, która pozbawiona dachu nad głową chowa się nocami w bramach i na klatkach schodowych.
Telewidzowie i internauci zaoferowali pani Justynie pomoc na wielu płaszczyznach.
Radny z Wałbrzycha - Ryszard Nowak, który już od jakiegoś czasu wspiera samotną mamę relacjonuje –
Pani doktor z Wrocławia przyjechała, przywiozła pampersy, robi zbiórkę odzieży, Szczawno Zdrój: pani Ewa zmobilizowała samotne mamy, żeby Justynie pomóc.
Pani Agnieszka z Siedlec, która także samotnie wychowuje dwóch synów napisała maila do redakcji, w którym bez wahania zaproponowała bezdomnej mamie i jej pociechom mieszkanie pod jednym dachem.
–
Pomyślałam, ze pani Justyna w tym momencie najbardziej potrzebuje dachu nad głową i ciepłego bezpiecznego domu dla swoich dzieci, a ja tym właśnie mogłam się podzielić – mówi Agnieszka Trojanowska.
Także Ośrodek w Końskich w woj. świetokrzyskim, gdzie mieszka około 50 osób, głównie kobiety z dziećmi, widząc tragedię pani Justyny, zaprosił ją do siebie.
Ważąca 40 kg pani Justyna, mimo ogromnego zadowolenia, myślami wybiega jednak w przyszłość i nie kryje niepokoju o los dzieci i swój. –
Jestem zadowolona, że jest ten kąt, ale co dalej? No bo to jest nie na stałe ten kąt, tak? – dopytuje.
Pan Dariusz Bernecki zapewnia jednak –
My będziemy się zastanawiali, jak pomóc, nie zostawimy jej głodnej na pewno .
Miejmy nadzieję, że los tych trojga ofiar przemocy domowej, odwrócił się dzięki Państwa pomocy już na dobre.