– Nie wiem, co będę dalej robił. Na razie jestem szczęśliwy, że jestem wolny i mogę poświęcić się rzeczom, których mi odmawiano – powiedział Roman Polański podczas pierwszego wywiadu po opuszczeniu aresztu domowego w Gstaad. Zapewnił, że „wciąż darzy Szwajcarię wielką przyjaźnią”. Reżyser pojawił się w sobotę wieczorem na festiwalu jazzowym w szwajcarskim Montreux.
Było to pierwsze publiczne pojawienie się reżysera od czasu zwolnienia z aresztu domowego w szwajcarskim Gstaad. Polański do Montreux przybył z żoną Emmanuel Seigner, która wystąpiła tam na festiwalu jazzowym.
Polański, który wypowiedział się publicznie po raz pierwszy od uwolnienia w
miniony poniedziałek, podziękował „tysiącom ludzi, którzy nieustannie
przekazywali wyrazy poparcia w czasie tych dziewięciu długich miesięcy”.
Reżyser podziękował również swojej żonie Emmanuelle Seigner i dzieciom, „bez których nigdy nie zdołałbym zachować godności i wytrwać i tym wszystkim, którzy mieli odwagę stanąć w mojej obronie mimo sporów”.
–
Dziękuję też tym, którzy mieli odwagę mnie bronić. Mieszkańcy miasteczka Gstaad, w którym przebywałem obdarowali mnie wieloma prezentami. Przynosili kwiaty, wina i wiele innych wspaniałych rzeczy. Kiedy wyszło na jaw, że zostanę uwolniony natychmiast dostałem smsy, telefony i e-maile – głównie od ludzi z Gstaad. Otrzymałem bardzo wiele wsparcia od Szwajcarów – powiedział.
Roman Polański obiecał, że wróci do Gstaad, do swojej willi, gdzie spędził
ponad siedem miesięcy w areszcie domowym.
Wskazał, że argumenty, że podczas zatrzymania powinien być traktowany inaczej tylko dlatego, że jest artystą, sprawiły mu „duży ból”.
Polański powiedział, że to jego syn Elvis – po decyzji o uwolnieniu – złamał elektroniczną bransoletkę, którą szwajcarskie władze kazały mu nosić w czasie aresztu domowego. Zapewnił, że mógł z łatwością uciec.
–
Gdybym o tym myślał, zrobiłbym to, ponieważ było to wyjątkowo łatwe.
Elektroniczna bransoletka (...) nie mogła temu przeszkodzić, tak blisko
granicy francuskiej. Wszyscy wiedzieli, że tego nigdy nie uczynię – wyznał.
Polański podziękował także swojemu adwokatowi i przyjaciołom. –
Od początku wiedzieli, że szwajcarskie władze podejmą ostatecznie właściwą decyzję – – podkreślił.
W poniedziałek władze Szwajcarii zdecydowały, że nie wydadzą Polańskiego USA, które domagały się jego ekstradycji w związku ze sprawą sprzed ponad 30 lat, dotyczącą seksu z nieletnią. Tego samego dnia reżyser został zwolniony z aresztu domowego, w którym przebywał od grudnia. Wcześniej, 4 grudnia Polański wyszedł z więzienia w Zurychu za kaucją w wys. 4,5 mln franków szwajcarskich (3 mln dolarów).