4597 gitarzystów zagrało na wrocławskim rynku przebój Jimmiego Hendrixa „Hey Joe”. Chcieli pobić gitarowy rekord Guinnessa. Co prawda nie udało się, ale i tak nikt nie był rozczarowany, bo atmosfera była niepowtarzalna. Zresztą rekord i tak został we Wrocławiu, bo właśnie tam ustanowiono go rok temu.
Kilkanaście lat temu 16 uczestników warsztatów muzycznych wspólnie zagrało „Hey Joe". I tak się zaczęło. W ubiegłym roku poprzeczka została postawiona bardzo wysoko. We Wrocławiu zjawiło się 6346 gitarzystów. Dla wielu z nich pierwszy dzień maja spędzony we Wrocławiu to już tradycja.
Gitarzyści zjechali do Wrocławia z całego kraju i od sobotniego ranka ćwiczyli przed wspólnym wykonaniem utworu. Rynek przypominał wielką salę prób. Przeważali młodzi ludzie, przyszli również przedstawiciele starszego pokolenia. Wszyscy podkreślali, że wspólne granie to bardzo dobry pomysł. –
Przyszliśmy tu grupą znajomych, każdy z nas jest amatorem gry na gitarze i to jest okazja, aby spotkać się z fanami tego instrumentu - mówił Karol z Wrocławia.
W tym roku rekordu pobić się nie udało. Ale to drugi wynik w historii wrocławskiej imprezy. I drugi na świecie. Kolejna szansa na pobicie rekordu za rok. Na pewno znów do Wrocławia przyjadą światowe gwiazdy. W tym roku „Hey Joe" zaśpiewał Ray Wilson, były wokalista zespołu Genesis.
Po próbie bicia Gitarowego Rekordu Guinnessa impreza przeniosła się na wrocławską Wyspę Słodową na koncert mistrzów gitary.