Przy dźwiękach bębnów i muzyki tanecznej przemaszerowała ulicami Warszawy EuroPride 2010 – ogólnoeuropejska parada środowisk LGBT – lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Manifestację próbowali blokować jej przeciwnicy. Jeden z interweniujących policjantów odniósł obrażenia, został przewieziony do szpitala. Przez centrum stolicy przemaszerował już Marsz Grunwaldzki organizowany przez Młodzież Wszechpolską.
Według wstępnych szacunków służb, w EuroPride uczestniczyło ok. ośmiu tysięcy osób. Byli wśród nich nie tylko przedstawiciele mniejszości seksualnych. Przyszły też rodziny z dziećmi.
– Jestem tu by pokazać córce, że żyjemy w społeczeństwie różnorodnym i uczyć je tolerancji. Różnorodność jest wartościowa – powiedziała pani Dorota, która na paradzie jest już po raz trzeci.
Uczestnicy imprezy przynieśli ze sobą tęczowe parasole i flagi – symbol tolerancji i międzynarodowej społeczności LGBT. Podczas parady rozdawane były ulotki z postulatami jej uczestników. Wśród nich m.in. tymi dotyczącymi możliwości wspólnoty majątkowej, wspólnego rozliczania podatków z partnerem, sprawowania opieki nad dziećmi partnera czy prawa do decydowania o leczeniu nieprzytomnego partnera. Widoczny był też transparent z hasłem „Żądamy ustawy o związkach partnerskich”.
W manifestacji wzięło udział 15 platform, udekorowanych tęczowymi balonikami, na których puszczana była muzyka. Tańczący na platformach uczestnicy imprezy zachęcali innych do zabawy. W tłumie pojawili się motocykliści z barwnymi pióropuszami nawiązującymi do elementu zbroi husarskiej.
Do Warszawy przyjechali między innymi austriacka deputowana do PE Ulrike Lunacek i poseł do niemieckiego parlamentu Volker Beck. Na manifestacje przyszli też politycy Lewicy m.in. Ryszard Kalisz i Wojciech Olejniczak.
W paradzie uczestniczyli gejowscy działacze, między innymi, Brandon Fay, którego zdjęcia ze ślubu ilustrowały antyunijne orędzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawie Traktatu Lizbońskiego.
Trasa przemarszu parady zmieniła się. Jej uczestnicy nie przeszli m.in. Nowym Światem, a z Al. Jerozolimskich weszli w ulicę Kruczą; parada ominęła pl. Trzech Krzyży. Oficjalnie – z powodu upału panującego w stolicy.
Organizatorzy zadowoleni
–
Impreza na pewno się udała, była największą tego typu, jaka kiedykolwiek odbyła się w Warszawie. Obyło się bez poważniejszych incydentów, parada przebiegła spokojnie. Byliśmy weseli, pokojowi i sympatyczni. Pokazaliśmy, że jesteśmy i że jesteśmy silni – powiedział Tomasz Bączkowski, prezes Fundacji Równości, która była głównym organizatorem parady.
Nie krył żalu, że impreza nie zyskała wsparcia władz miasta, tak jak dzieje
się to w innych krajach. –
Władze Warszawy kompletnie nie zauważyły EuroPride, a szkoda, bo wówczas byłaby to wielka europejska impreza. Nie wiem, jak to miasto może aspirować do miana Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r. – dodał Bączkowski.
Podczas imprez doszło do kilku incydentów. W czasie parady policja zatrzymała w sumie dziewięć osób: jedną za czynną
napaść na policjanta, jedną za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, sześć za wykroczenia, np. rzucanie jajkami i jedną za posiadanie narkotyków.
Kilkudziesięciu przeciwników parady przyniosło ze sobą m.in. ogromny transparent: „To nie demokracja – to syfilizacja!!!. Sodomie i gomorze mówimy nie”. W kierunku uczestników EuroPride poleciały jajka.
Parada EuroPride
Wielka europejska parada równości EuroPride promować ma tolerancję i równość osób homoseksualnych, biseksualnych i transgenderowych.
EuroPride to coroczna parada środowiska LGBT z okazji Christopher Street Day. Jest to święto obchodzone 27 czerwca na pamiątkę wydarzeń Stonewall Riots – zamieszek na tle dyskryminacji mniejszości seksualnych, które rozegrały się w 1969 r. w Nowym Jorku. Nazwa pochodzi od ulicy, przy której znajdował się pub dla gejów.
EuroPride co roku odbywa się w innym mieście europejskim. Po raz pierwszy odbyło się w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej.
Marsz Grunwaldzki z incydentem
„Marsz Grunwaldzki” organizowany przez członków Młodzieży Wszechpolskiej przeszedł przed południem z warszawskiego placu na Rozdrożu do pl. Piłsudskiego. W marszu uczestniczyło ok. 300 osób.
Na samym początku organizatorzy zaapelowali do uczestników marszu o dyscyplinę. W pochodzie niesiono kilkudziesięciometrową biało-czerwoną flagę.
Uczestniczy skandowali m.in. hasła: „Duma, duma, narodowa duma”, „Silny naród, wielka ojczyzna”, „Cześć i chwała bohaterom”, „Bóg, honor i ojczyzna”, „Dziękujemy wam za Grunwald”, „Jak Jagiełło na Krzyżaków, tak my dzisiaj na lewaków”, „Nie tęczowa, nie czerwona, tylko Polska narodowa”, „Nie Holandia, tu jest Polska”.
Około południa kilkanaście osób, głównie obcokrajowców, czekających z transparentem „Smash homofobia” („Rozwalić homofobię”), zaczęło pozdrawiać uczestników marszu. Ze strony pochodu poleciała w ich stronę odpalona raca, plastikowe butelki z wodą oraz jajka.
Do incydentu doszło na rogu ul. Świętokrzyskiej i Nowego Światu. Marsz na chwilę przystanął. Jego uczestnicy w kierunku osób z transparentem zaczęli wykrzykiwać „Pedały, pedały”. Obydwie grupy oddzielał kordon policji. Po kilku minutach marsz ruszył dalej.
W Warszawie odbędą się jeszcze cztery inne demonstracje i pikiety, niektóre pod mało pokojowymi nazwami jak „Pikieta przeciwko promocji zboczeń”.