Mimo że ma dopiero 15 lat, wiele przeżyła. Najpierw straciła matkę, potem był dom dziecka, wreszcie rodzina zastępcza, z której dziewczynka uciekła do ciotki. To u niej Małgosia znalazła dom i rodzinę. Sąd jednak, w trosce o jej dobro, zdecydował, że ten dom nie jest dla niej. I odesłał dziewczynkę do pogotowia opiekuńczego.
–
I Małgosia chce być z nami i my chcemy być z nią. Bo gdzie się ta dziewczyna ma
podziać? – pyta wujek 15-latki. Już wiadomo – w domu dziecka. Dom rodziny Lesiaków – jak zdecydował sąd – nie jest miejscem, gdzie może mieszkać. Mimo że tu znalazła wreszcie prawdziwą miłość.
–
Po prostu kocham ich i czuję się tutaj jak w prawdziwej rodzinie – mówi „Wiadomościom” Gosia.
Do Lesiaków uciekła z rodziny zastępczej. Konflikt z zastępczą matką był tak duży, że na porozumienie, nawet po interwencji urzędników, nie było szans.
–
Myśmy prowadzili rozmowy z rodziną zastępczą. Rodzina zastępcza nie jest zainteresowana losem tej dziewczynki – mówi Iwona Hrynyszyn-Rudnicka, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kluczborku.
Starania o ustanowienie opieki nad siostrzenicą, jeszcze w listopadzie rozpoczęła więc ciotka Małgosi. Na początku wszyscy mieli nadzieję na szczęśliwy finał. –
Moim marzeniem jest, by być tu – w rodzinie – mówi Gosia.
Dziewczynka coraz bardziej zżywała się z wujostwem i ich dzieckiem. Wreszcie poczuła się potrzebna. Lesiakowie jednak mają za sobą burzliwą przeszłość. I dlatego, zdaniem urzędników, nie spełniają kryteriów, by zostać rodziną zastępczą.
Agnieszka Lesiak, ciotka Gosi, straciła prawa rodzicielskie do pierwszego dziecka. –
Niemało piłam, no ale się w końcu otrzęsłam z tego wszystkiego. Wujek Gosi został ukarany za jazdę po pijanemu na rowerze.
Murem za rodziną Lesiaków stoją sąsiedzi. –
Wraz z zawarciem związku małżeńskiego, ta rodzina zachowuje się tak, jak normalna rodzina, która dba o dziecko, a w tym wypadku już teraz o dwoje dzieci – mówi sąsiad rodziny, Adam Sokołowski.
Sąd i urzędnicy nie zgadzają się jednak z tą opinią. –
Szansą dla dziewczynki jest adopcja, jest prawidłowo funkcjonująca rodzina zastępcza. Jest – niestety – placówka opiekuńczo-wychowawcza – dodaje dyrektor Hrynyszyn-Rudnicka.
Na początku marca sąd odesłał dziewczynkę do pogotowia opiekuńczego. Nie wyraził nawet zgody na wyjazdy dziewczynki do rodziny na święta.
I tak oto ci, co mogli Małgosię mieć – rodzina zastępcza – Małgosi nie chcą. A ci, co ją chcą – wujostwo – zdaniem urzędników, się nie nadają. Dziewczynki jednak nikt o zdanie nie zapytał.