Brytyjczycy przygotowali kilka skeczy, w których śmieją się z polskich dziewczyn pracujących w Wielkiej Brytanii. W serialu pokazywanym na kanale BBC Comedy sugerują, że sposób zachowania Polek i ich znajomość języka angielskiego pozostawia wiele do życzenia. Polskie dziewczyny, zdaniem Brytyjczyków, nie znają gramatyki języka angielskiego i zwyczajów panujących w Anglii. Aktorki starały się też oddać charakterystyczny akcent, z którym mówią przybyłe z naszego kraju kobiety – niestety, autorzy żartów najwyraźniej sądzą, że cała Europa Wschodnia to to samo i w efekcie filmowe Polki brzmią bardziej jak Rosjanki. Ich „polski” także trudno zrozumieć.
„Aj lajk jor smajl”
W jednym ze skeczy Brytyjczyk wchodzi do kawiarni, gdzie za ladą stoją dwie „Polki” i chce to, co zwykle, ale dziewczyna z Polski - Magda - nie rozumie o co mu chodzi.
– Jak ładny dzień – zagaduje mężczyzna.
– Będzie padało podczas lunchu – odpowiada kelnerka, a w tle słychać salwy śmiechu.
– Weź bądź miła dla niego – zwraca Magdzie uwagę po polsku koleżanka.
– O czym ty mówisz? – pyta dziewczyna.
– To jest miły facet – mówi tamta. Dalsza rozmowa dziewczyn w języku polskim jest trochę niezrozumiała.
– Lubię twój miły uśmiech – Magda w końcu zwraca się do klienta.
– Ja lubię twój. Uwielbiam twój miły uśmiech – odpowiada uradowany mężczyzna.
– Więc zabierzesz mnie dziś do kina? – szybko reaguje Polka. Okazuje się, że dziewczyna chce iść na polski film o okrucieństwie Stalina.
– Może być całkiem zabawny – stwierdza.
Okazuje się, że mężczyzna nazywa się Simon i… dostaje od barmanki dzięki konwersacji kawę za darmo.
Zgodnie z umową, mężczyzna przychodzi o 17.30 i para wybiera się do kina. Niestety, na nieszczęście Magdy, mężczyzna spotyka w kawiarni jej siostrę Ankę – kiczowato ubraną i rozbierającą wzrokiem Simona dziewczynę z polskiej prowincji. Siostra pochyla się, pokazując różowe koronkowe stringi.
– Uważaj, ona lubi starszych mężczyzn – ostrzega klienta Magda.
W kolejnym odcinku dziewczyny są bardzo niegrzeczne – cały czas szepczą między sobą po polsku, śmiejąc się z klienta podczas przygotowywania mu kawy. Niestety, to co w zamierzeniu miało być językiem polskim, bardzo ciężko zrozumieć. Tym razem za swoje cappuccino Simon płaci 1,6 funta.
Innym razem ten sam klient wchodzi do kawiarni. „Good morning, big boy” – mówi do niego jedna z dziewczyn. „Good morning, mister” – poprawia ją Magda. „Her English is not very good I think” (Myślę, że jej angielski nie jest bardzo dobry) – komentuje słodko uśmiechająca się koleżanka z dramatycznym akcentem, który ma przypominać polski. Dla Polaków brzmi jednak bardziej jak rosyjski.
– Nie widziałem cię przez kilka tygodni – mówi klient.
– Byłam w Polsce (w jej wykonaniu ‘Aj łos in Połland’) – odpowiada dziewczyna.
–Tęskniłem – zauważa klient.
– Co? – oburza się dziewczyna.
– Nic – wycofuje się klient i pyta, czy była w kraju na wakacjach.
– Jadę odwiedzić mojego ojca, którzy nie żyje – mówi Polka, której mylą się niestety czasy w języku angielskim. Dziewczyna dodaje jeszcze, że ojciec cały czas palił, więc umarł. Był też bardzo stary – miał 47 lat.
– Wygląda trochę, jak twój ojciec – łamaną polszczyzną podpowiada dziewczynie koleżanka.
Wtedy okazuje się, że mężczyzna także ma 47 lat. Po chwili rozmowy klient dostaje swoją kawę.
– 1,90, please – krzyczy Polka.