28 czerwca ruszą zdjęcia do „Bitwy Warszawskiej 1920” Jerzego Hoffmana. To największe, jak do tej pory, przedsięwzięcie w polskiej kinematografii. Film powstaje w technice 3D. Główne role zagrają Borys Szyc i Natasza Urbańska. W roli marszałka Piłsudskiego zobaczymy Daniela Olbrychskiego.
Szczegółów fabuły nie zdradzono, jak tłumaczyli scenarzyści – Jerzy Hoffman i Jarosław Sokół podczas konferencji prasowej, którą zorganizowano w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie – nadal trwają prace nad scenariuszem.
– Myślę, że w tym filmie znajdą coś dla siebie zarówno mężczyźni i chłopcy, jak i płeć piękna, która – mam nadzieję – zechce uronić łezkę i westchnąć nad losem naszych bohaterów. Chciałbym stworzyć film atrakcyjny dla młodego pokolenia widzów. Oraz wiarygodny i wzruszający – aby starsi odnaleźli w nim losy swych rodziców – powiedział Hoffman.
Na ekranie zobaczymy historię miłosną, która rozgrywa się na tle wielkiej wojennej zawieruchy. Główni bohaterowie to Ola (Natasza Urbańska), młoda aktorka teatralna i Jan (Borys Szyc), jej narzeczony, ułan wojska polskiego. Akcja filmu rozpoczyna się w maju 1920 roku, jest to drugi rok odzyskania niepodległości przez Polskę, trzeci rok wojny domowej na terenie byłego imperium carów.
Debiutująca na kinowym ekranie Natasza Urbańska podziękowała reżyserowi za zaufanie, jakie okazał jej angażując do swojego filmu. Powiedziała, że w pracy na planie pomogą jej umiejętności taneczne i wokalne, bo zagra artystkę rewiową. Przygotowując się do roli Urbańska zgłębia historię Warszawy lat 20. ubiegłego wieku.W filmie będzie też miała okazję stoczyć najprawdziwszą walkę.
Borys Szyc opowiadał, że kiedy spotkał się jakiś czas temu z Jerzym Hoffmanem podczas uroczystości rozdania Złotych Kaczek, powiedział, że bardzo chciałby u niego zagrać. I okazało się, że marzenia się spełniają.
–Cieszę się też, że w kolejnej wersji scenariusza z brata Nataszy zostałem jej mężem. Poza tym przez 15 lat jeździłem konno, ćwiczyłem między innymi skoki. Teraz te moje umiejętności wreszcie będę mógł wykorzystać w filmie – powiedział Borys Szyc.
Daniel Olbrychski, który grał Azję w „Panu Wołodyjowskim” i „Kmicica” w „Potopie" powiedział, że bardzo cieszy się z kolejnej okazji współpracy z Hoffmanem.
– Zagrać postać tak ważną dla Polaków, budzącą takie emocje jak Józef Piłsudski, to jednak dla mnie większy strach niż wtedy, gdy przyjmowałem rolę Kmicica – przyznał aktor.
W filmie pojawią się też inna postaci historyczne, m.in. Lenin, Stalin, Trocki, Tuchaczewski, Witos, de Gaulle. Nie wszystkie role są jeszcze obsadzone, trwają poszukiwania odtwórcy Stalina i Lenina.
W obsadzie znajdą się też m.in.: Marian Dziędziel – generał Tadeusz Rozwadowski, Bogusław Linda – pułkownik Bolesław Wieniawski, a także Jerzy Bończak, Ewa Wiśniewska, Stanisława Celińska, Adam Ferency, Łukasz Garlicki, Piotr Głowacki.
Hoffman planował, że rolę Dzierżyńskiego zagra w filmie Maciej Kozłowski (w „Ogniem i mieczem” wcielił się w postać Krzywonosa). Aktor zmarł niestety 11 maja, po długiej i ciężkiej chorobie.
Reżyser zastrzega, że nie można traktować jego filmu jak podręcznika historii. Tłumaczył, że przedstawione zostaną tylko niektóre wybrane postaci historyczne zaangażowane w wydarzenia związane z bitwą. Dołączą do nich bohaterowie fikcyjni, wraz ze swymi fikcyjnymi losami.
Jak powiedział reżyser, wiele się mówiło ostatnio o potrzebie zrealizowania filmu o Powstaniu Warszawskim, bitwie o Monte Cassino i bitwie warszawskiej.
– Z tych trzech tematów bitwa warszawska jest mi najbliższa. To jedyne nasze autentyczne zwycięstwo. Pierwsze tak wielkie od połowy XVII w. – wyjaśnił Hoffman.
Konsultantem historycznym jest prof. Janusz Cisek, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.
Autorem zdjęć jest znakomity operator Sławomir Idziak, który pracował m.in. na planie filmu Ridleya Scotta „Helikopter w ogniu” oraz „Harry Potter i Zakon Feniksa”. Idziak powiedział, że wielką radość sprawia mu to, iż po 20 latach przerwy znowu może pracować w Polsce.
Scenografię zaprojektuje Andrzej Haliński, stały współpracownik Jerzego Hoffmana. Autorką kostiumów będzie Magdalena Tesławska. Charakteryzacją zajmie się Waldemar Pokromski.
Na planie filmowym pojawią się setki żołnierzy, kawaleria oraz pojazdy bojowe i samoloty z lat 20. ubiegłego wieku. Za przygotowywanie koni do pracy na planie oraz za militaria będzie odpowiadał Tomasz Bierawski.
Zdjęcia do „Bitwy Warszawskiej 1920” realizowane w nowoczesnej technologii 3D - rozpoczną się 28 czerwca, potrwają do połowy września. Będą kręcone w Lublinie, skansenie Nowa Sucha koło Węgrowa, w Piotrkowie Trybunalskim, w Warszawie i jej okolicach oraz w Komarowie koło Zamościa. Światowa premiera filmu ma się odbyć 19 września 2011 r.
Eksplikacja reżyserska Bitwa Warszawska 1920 roku jest jedyną, od XVII wieku, zwycięską bitwą, stoczoną samodzielnie przez Polaków, która zadecydowała o wygranej wojnie. Bitwa ta na 19 lat zachowała świeżo odzyskaną niepodległość Polski i zahamowała pochód Armii Czerwonej na Europę, zmuszając Lenina i Trockiego do rezygnacji z rozpalenia „płomienia światowej rewolucji.” Działania przeciwników Piłsudskiego, którzy zrobili wiele na arenie międzynarodowej, aby pozbawić Marszałka zasługi zwycięstwa, sprawiły, że „Bitwa Warszawska” w ogóle nie funkcjonuje w świadomości ludzi na świecie, poza wąskim gronem historyków.
Na użytek własny, Polski, stworzono „Cud nad Wisłą”, który to slogan zakorzenił się w świadomości Polaków i funkcjonuje po dzień dzisiejszy. Słowo „Cud” miało odebrać autorstwo zwycięstwa Piłsudskiemu. „Cud” oznaczał, że o zwycięstwie zdecydowała interwencja Boska, za wstawiennictwem Najświętszej Panienki. Ponieważ pokolenie, które było uczestnikiem lub świadkiem wydarzeń już odeszło, a historiografia czasów PRL starała się wojnę 1920 roku przemilczeć, bądź ukazać ją, jako efekt imperialistycznej wyprawy Polaków na Kijów. Bitwa Warszawska, pomimo prób publicystów i historyków nie znajduje należnego jej miejsca w świadomości młodego pokolenia Polaków. Pomimo kontrowersji wokół wyprawy Kijowskiej i Bitwy Warszawskiej, jedno pozostaje niezaprzeczalnym faktem:
Naród Polski pomimo różnic pozaborowych, pomimo podziałów politycznych i bardzo silnych wpływów lewicy wśród robotników i chłopów, w chwili niebezpieczeństwa potrafił się zjednoczyć. Nie chciał, po niespełna dwóch latach odzyskanej niepodległości, aby o jego losach decydował ktoś obcy. Na apel Witosa, to właśnie chłopi obok młodzieży i patriotycznie nastrojonej inteligencji, masowo zasilili szeregi ochotników, a wśród robotników komuniści stanowili zdecydowaną mniejszość. Na tym polegał największy błąd w obliczeniach bolszewickiego kierownictwa, to konsolidacja narodu legła u podstaw polskiego zwycięstwa.