Federacja nie zmieniła jednak czerwcowego
szacunku tegorocznych zbiorów – mówi jej sekretarz Zbigniew Kaszuba i ocenia, że będzie to ok. 26 mln ton zbóż (bez
kukurydzy).
Pod koniec lipca GUS wstępnie oszacował, że tegoroczne zbiory zbóż wyniosą 25,1–26,1 mln ton, czyli o 7–10 proc. mniej niż w ubiegłym roku. Byłoby to jednak o 1–5 proc. więcej niż średnia z lat 2001-2005.
Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) ocenia, że zbiory mogą być na poziomie 25 mln ton.
Na pokrycie krajowego zapotrzebowania na zboża potrzebne jest ponad 26 mln ton. Ale nawet w przypadku niższych zbiorów ziarna nie zabraknie, gdyż są zapasy zbóż. Ponadto ziarno może być sprowadzone z okolicznych krajów, np. Węgier czy Czech – wyjaśnił Kaszuba.
Jego zdaniem, należy się jednak spodziewać „presji cenowej” – zboża będą drożeć. Cena dobrej jakości pszenicy przekracza już w naszym kraju 700 zł za tonę, a jeszcze na początku lipca kosztowała 500-550 zł/t.
Eksperci tłumaczą, że mimo że na świecie są zapasy zboża i ma je również UE, to zapowiadane niższe zbiory w Europie, a także poza nią, przełożą się na cenę pszenicy.
Kaszuba zauważył, że wydany kilka dni temu zakaz eksportu ziarna z Rosji już spowodował wzrost cen ziarna na giełdach światowych. Wskazał też na gorsze plony zbóż na Ukrainie.
W opublikowanym w piątek przez resort rolnictwa komunikacie minister Marek Sawicki ocenił, że wprowadzenie czasowego zakazu eksportu zbóż z Federacji Rosyjskiej nie ma wpływu na rynek polski. Nasz kraj w ostatnich latach głównie importował ziarno z Czech, Słowacji, Węgier i Niemiec. Jego zdaniem,
wzrost cen zbóż, podobnie jak to było w 2007 r., wynika ze „spekulacyjnej gry na światowych giełdach zbożowych”.
Kaszuba, odnosząc się do opinii ekspertów w sprawie możliwego wzrostu cen pieczywa, powiedział, że udział mąki w chlebie to najwyżej 15 proc. kosztów. Nie powinno to – jak tłumaczył – mieć dużego wpływu na ceny pieczywa. Dodał, że nie zdarzyło się, by piekarze obniżali cenę chleba, gdy zboże jest tanie.