W przyszłym roku z pracą miał się pożegnać co dziesiąty pracownik administracji państwowej. Tymczasem w projekcie ustawy o racjonalizacji zatrudnienia znalazły się rozwiązania, gwarantujące rzeszom biurokratów nietykalność – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Na pensje urzędników w ubiegłym roku poszło blisko 10 mld zł.
Rządowe cięcia mają przynieść budżetowi miliard złotych oszczędności. Tymczasem ustawa zakłada, że oprócz osób w wieku przedemerytalnym pod ochroną będą m.in. naczelnicy wydziałów, urzędnicy zajmujący kierownicze stanowiska państwowe, główni księgowi oraz pracownicy służby bhp.
Także kierownicy urzędów będą mogli wnioskować o pozostawienie dotychczasowego poziomu zatrudnienia ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa państwa, czy znaczenie wykonywanych zadań. Jaki resort uzna, że nie ma takiej konieczności? – pyta gazeta.
Ustawa o racjonalnym zatrudnieniu wylicza instytucje, których redukcje nie obejmują, bo podlegają bezpośrednio Sejmowi – to kancelarie Sejmu, Senatu i prezydenta, Najwyższa Izba Kontroli, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i Naczelny Sąd Administracyjny. I nie zostały przygotowane żadne ustawy ograniczające zatrudnienie w tych instytucjach – podkreśla „Dziennik”.
W ciągu ostatnich 10 lat grupa urzędników zwiększyła się o 35 proc., czyli o 47 tys. do 183 tys. osób. Na ich pensje w ubiegłym roku poszło blisko 10 mld zł.