Aż 30 proc. firm padło w ciągu roku ofiarą nadużyć – alarmuje „Reczpospolita”. Przestępcy gospodarczy są „dziećmi” kryzysu. Największą grupę stanowią pracownicy, którzy próbują odbić się po cięciu płac. Jak alarmują eksperci, dopóki polskie sądy nie przyspieszą, zjawiska nie uda się zahamować.
Raport, do którego dotarła gazeta pokazuje, że przestępczość gospodarcza jest – na taką skalę – zjawiskiem zrodzonym na łonie kryzysu. W minionych dwóch latach, odsetek przestępstw gospodarczych sięgał w Polsce 43 procent – w ciągu roku objął już prawie jedną trzecią firm.
Polska wiedzie niechlubny prym w regionie. W Europie Środkowo-Wschodniej, przestępcy w ciągu 12 miesięcy zaszkodzili jednej czwartej firm, w ciągu dwóch lat – jednej piątej. Różne są także „specjalizacje” oszustów.
W Polsce najmniej odnotowuje się przestępstw w zakresie kreatywnej księgowości. Przedsiębiorcy muszą się jednak liczyć z każdym innym rodzajem malwersacji i korupcji.
Najwięcej jest nadużyć po stronie pracowników. W ponad połowie przypadków dochodzi do kradzieży. Na kolejnym miejscu są: korupcja (30 proc. przypadków w Polsce), przekupstwo oraz naruszenie praw własności.
Gazeta opisuje przypadek firmy z branży medialno-rozrywkowej, gdzie trzech członków zarządu fałszowało faktury. Oszuści, w trosce o swoje zarobki, wystawiali faktury za rzekomo sprzedane usługi.
Dlaczego dochodzi do nadużyć? Jak tłumaczy prezes Krajowej Izby Gospodarczej, Andrzej Arendarski, „w dobie kryzysu ujawnia się przypadki, które wcześniej rozwiązywano w murach zakładu.
– Poza tym, gdy pracodawca wysyła pracownika na przymusowy urlop, obcina mu pensję, ten uważa, że ma prawo w jakiś sposób zrekompensować swoje straty – tłumaczy.