– Deficyt sektora publicznego będzie w tym roku poniżej 3 proc. PKB, a to oznacza gigantyczny spadek w porównaniu do lat poprzednich – mówił minister finansów Jacek Rostowski, gość programu „Minęła dwudziesta” w TVP Info. Zdaniem Rostowskiego podczas ostatniego szczytu w Brukseli Polska osiągnęła 70 proc. tego, co chciała. Samo spotkanie nazwał ironicznie „17. historycznym szczytem w ciągu ostatnich dwóch lat”.
Pytany o to, czy rząd nie zamierza w tym roku likwidować jakichś ulg czy wprowadzać nowych podatków, szef resortu finansów uspakajał, że nie ma takich zakusów. Dopiero w przyszłym roku dojdzie do zmodernizowania zasad ulgi prorodzinnej, które ma premiować przede wszystkim rodziny wielodzietne i do okrojenia ulg dla najlepiej zarabiających. Rostowski potwierdził, że rząd nie zamierza rezygnować z pomysłu likwidacji ulgi internetowej i wprowadzenia kwot granicznych dla twórców. –
To główne likwidacje, ale myślę, że uzdrawianie finansów nie na tym głównie polega. Już jesteśmy na dobrej drodze i w tym roku zlikwidujemy tzw. nadmierny deficyt, nawet przy tym znacznie mniejszym wzroście, którego się spodziewamy w 2012 r. Deficyt sektora publicznego będzie poniżej 3 proc PKB, a to gigantyczny spadek – mówił Rostowski.
Jego zdaniem obniżenie deficytu sektora publicznego to przede wszystkim zasługa wstrzymania wzrostu kosztów. –
W zasadzie dość bezboleśnie udało nam się zejść z deficytu, który był w 2010 r. Teraz jest zgodny z oczekiwaniami unijnymi. Oczywiście będziemy go dalej obniżać w następnym roku, tak aby dług publiczny w relacji do dochodu narodowego spadał do 47 proc. w 2018 roku – wyjaśniał minister finansów.
Odnosząc się do spodziewanego wzrostu gospodarczego Rostowski stwierdził, że jest mniej pesymistyczny i można spodziewać się wzrostu wyższego niż zakładane 2,5 proc.
Minister odniósł się także do ostatniego szczytu Unii w Brukseli. –
Nie osiągnęliśmy tam naszego celu maksymalnego, który określano jako „nic o was bez nas”. Doszło tam do próby skoku jednego z państw na Unię. Udało nam się to zablokować przez trzy ustępstwa, które uzyskaliśmy. Te ustępstwa dotyczą tego, że członkowie paktu fiskalnego nie będą dyskutowali o sprawach konkurencyjności, będą się spotykali po posiedzeniach rady europejskiej i przewodniczący rady będzie konsultował te spotkania eurolandu ze wszystkimi sygnatariuszami paktu. Zagroziliśmy, że jeżeli nie uzyskamy tych zabezpieczeń, to nie podpiszemy paktu i osiągnęliśmy swoje. Można powiedzieć, że osiągnęliśmy 70 proc. A przedstawiciele jednej stolicy europejskiej – 30 proc. – stwierdził Rostowski, celowo unikając odpowiedzi, czy wspomnianą stolicą jest Paryż.
Rostowski podkreślił, że podpisanie paktu fiskalnego nie narzuca na nas na razie żadnych zobowiązań, a zacznie obowiązywać dopiero, gdy przystąpimy do strefy euro. –
Jest pewne niebezpieczeństwo, że pakt fiskalny nie będzie ratyfikowany przez parlamenty narodowe. To będzie problem – dodał minister.